Ten Świat 1(58) 2004

 

Ten Świat NR 1(58)2004

www.most.org.pl/pke-ow

www.pke.mpmnet.one.pl

Ochrona środowiska

 

Dramat Puszczy Białowieskiej <= kliknij aby przejsc do tematu

Obce gatunki w naszych lasach <= kliknij aby przejsc do tematu

Dewastacja środowiska to nasza zbiorowa odpowiedzialność <= kliknij aby przejsc do tematu

Czy nielegalna wycinka lasu nad Maltą zostanie usankcjonowana ? <= kliknij aby przejsc do tematu

 

Nasze działania

 

Wycinka topoli w Nadwarciańskim Parku Krajobrazowym <= kliknij aby przejsc do tematu

O żółwiach błotnych w południowej Wielkopolsce <= kliknij aby przejsc do tematu

Traszka grzebieniasta w Poznaniu <= kliknij aby przejsc do tematu

Turniej ekologiczny <= kliknij aby przejsc do tematu

Konkurs fotograficzny <= kliknij aby przejsc do tematu

Nasze nowe biuro <= kliknij aby przejsc do tematu

Park Krajobrazowy Puszcza Zielonka powiększony <= kliknij aby przejsc do tematu

 

Edukacja ekologiczna

 

Lasy Nadleśnictwa Doświadczalnego Zielonka <= kliknij aby przejsc do tematu

Wandale z Uzarzewa <= kliknij aby przejsc do tematu

Możliwości zastosowania topoli w zadrzewieniach miejskich <= kliknij aby przejsc do tematu

Angielski ekologicznie <= kliknij aby przejsc do tematu

Kwadrans na zastanowienie <= kliknij aby przejsc do tematu

List Profesorów <= kliknij aby przejsc do tematu

 

 

Fotografie na okładce:

A - Marta Szmania B - Magdalena Winiecka C - Joanna Jaśkowiak D - Michał Małolepszy

E,F - Maja Kostuń. Wszystkie pochodzą z konkursów fotograficznych Okręgu Wielkopolskiego PKE.

 

Numer zredagowali: Marek Smolarkiewicz i Andrzej M. Jagodziński
,Rysunki: Anna Szloser

 

 

 

 

 

 

Program Natura 2000 w zagrożeniu

Stanowisko Polskiego Klubu Ekologicznego

przyjęte 27 marca 2004.

Polski Klub Ekologiczny przez ostatnie lata wspierał działania Ministerstwa Środowiska w tworzeniu sieci obszarów Natura 2000. Wraz z innymi organizacjami pozarządowymi utworzyliśmy koalicję "ProNatura 2000", której organizacje członkowskie opracowały własne projekty obszarów sieci, zgodne z dyrektywami Unii Europejskiej. Nasza Koalicja zorganizowała kilka warsztatów międzynarodowych z udziałem europejskich specjalistów, wskazaliśmy Ministerstwu znaczenie dla projektu Natura 2000 listy rezerwowej tzw. "shadow sites".

Nasze działania oparte były o założenie dobrej woli z obu stron, zrozumienie z naszej strony trudności finansowych budżetu państwa, które uniemożliwiają objęcie wszystkich wskazanych obszarów siecią Natura 2000, a także o deklarację przedstawicieli Ministerstwa, że prace organizacji pozarządowych nad propozycjami nowych obszarów w sieci zostaną docenione i po pozytywnej weryfikacji przez specjalistów zostaną umieszczone na liście rezerwowej.

Niezależnie od współpracy z Ministerstwem Środowiska PKE prowadził również lobbing na rzecz rolnictwa ekologicznego, organizując spotkania, prowadząc warsztaty, a w listopadzie 2003 r. organizując dużą międzynarodową konferencję, wspierającą działania na rzecz polityki rolno-środowiskowej w Polsce. Wdrożenie tej polityki będzie miało ogromne, pozytywne znaczenie dla finansowego i merytorycznego wsparcia programu Natura 2000 w naszym kraju. Brak istotnego nacisku ze strony Ministerstwa Środowiska doprowadził w końcu do blamażu - przedstawiciele Ministerstwa Środowiska twierdzili, że program rolno-środowiskowy jest wdrażany, zaś przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa odżegnywali się od programu, przede wszystkim od tej jego części która miała wspierać finansowo rolników na obszarach Natura 2000. W tej sytuacji zamiast korzystać z pieniędzy unijnych przeznaczonych na ten cel, będziemy prawdopodobnie "wyciągać" z Narodowego i Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz innych źródeł środki na ochronę cennych przyrodniczo miejsc na obszarach rolniczych.

 

Aktualny stan naszego przygotowania do wdrożenia sieci Natura 2000 w Polsce jest z powodu błędnej polityki ministerstwa opłakany. Składa się na to kilka przyczyn:

•  Całkowite zaniechanie przez Ministerstwo działań wyprzedzających o charakterze informacyjnym i edukacyjnym. Społeczeństwo jest zdezorientowane i łatwo ulega podszeptom niekompetentnych działaczy samorządowych, którzy swój brak wiedzy rekompensują demagogicznymi plotkami. Nie została wykorzystana szansa zaangażowania organizacji pozarządowych.

•  Chaos w tworzeniu Sieci Natura 2000 w Polsce. Projekt ostatnio prezentowany przez Ministerstwo Środowiska ma wiele istotnych braków i wyraźnie odbiega od docelowego. Brak wielu bardzo ważnych obszarów dla ochrony gatunków i siedlisk "naturowych" powoduje oczywiste, uzasadnione protesty przyrodników, co może przenieść się na forum Komisji UE.

•  Brak wyprzedzającej, powszechnie dostępnej informacji o projekcie sieci Natura 2000 na terenie Polski i wielokrotne jego zmiany, uniemożliwiły organizacjom pozarządowym prowadzenie szerokiej akcji uświadamiającej lokalne społeczności czym jest Natura 2000 i jakie można z tego odnosić korzyści. Nieliczni, którzy takie akcje prowadzili - jak m. in. przedstawiciele PKE - okazali się niewiarygodni, bowiem ani nie ma obszarów naturowych w miejscach, które wskazywali, ani też nie ma mowy o finansowaniu rolników gospodarujących na tych obszarach, co solennie deklarowali wcześniej przedstawiciele Ministerstwa Środowiska i Ministerstwa Rolnictwa.

•  W konsekwencji braku wiarygodnej informacji z jednej strony i działań populistycznych z drugiej, lobby samorządowe w parlamencie, nie rozumiejąc istoty problemu, całkowicie uzależniło tworzenie sieci Natura 2000 od krótkowzrocznych planów lokalnych samorządów.

Mimo wskazanych wyżej niedociągnięć Polski Klub Ekologiczny wciąż jednak ma nadzieję, iż władze Ministerstwa Środowiska dokonają zasadniczych korekt w pracach na rzecz wdrażania sieci Natura 2000 w Polsce. Nadzieje te jednak muszą być oparte o odpowiednie działania, z których cztery uważamy za kluczowe:

  1. Stworzenie kompetentnego i ogólnodostępnego źródła informacji na temat prawa unijnego dotyczącego Natury 2000, aktualnego stanu obszarów Natura 2000 w Polsce i przewidywanych rozwiązań w bliższej i dalszej perspektywie. Nie może to być efemeryczna informacja, która po jakimś czasie ginie z serwerów Ministerstwa,
  2. Przedstawienie strategii dalszych działań, szczególnie dotyczy to działań o charakterze informacyjnym, które są potrzebne przede wszystkim lokalnej administracji samorządowej i obywatelom żyjącym i gospodarującym na i wokół tych obszarów,
  3. Utworzenie i przekazanie do Komisji UE listy rezerwowej 'shadow sites' , która powinna być niezbędnym uzupełnieniem listy obszarów, które proponujemy UE 1 maja 2004 r. , z uprzednim podaniem do publicznej wiadomości jakie obszary zostały na niej umieszczone
  4. Zmiana polityki rządu w sprawie zakresu finansowego, przedmiotowego i przestrzennego wsparcia obszarów Natura 2000 przez programy rolno-środowiskowe. Ministerstwo Środowiska powinno przyjąć zdecydowane stanowisko w tej kwestii i informować społeczeństwo o postępie działań.

 

Klub jest organizacją pozarządową, która obok ekologii działa na rzecz budowania społeczeństwa obywatelskiego. Nasze zastrzeżenia i postulaty pod adresem Ministerstwa Środowiska w dziedzinie programu Natura 2000 stanowią wynik naszego oglądu rzeczywistości. Uważamy, że praca Ministerstwa w tej dziedzinie nie spełnia wymogów przyjętych przez Polskę standardów Unii Europejskiej. Uważamy ponadto, że Ministerstwo Środowiska nie jest tu wyjątkiem. Prace Ministerstwa Rolnictwa, Sejmu, Senatu i samorządów, mimo deklaratywnej współpracy z organizacjami pozarządowymi i konieczności informowania społeczeństwa o postępach przygotowań do współpracy w ramach Unii Europejskiej, w wielu aspektach postrzegamy również jako działania pozorowane, utrudniające realizację wynegocjowanych celów ekologicznych i oddalające w istocie tworzenie w Polsce społeczeństwa obywatelskiego.

 

W imieniu Polskiego Klubu Ekologicznego

prof. dr hab. Zbigniew Witkowski

Prezes PKE

Puszcza Białowieska to ostatni pierwotny las Europy. Jej wyjątkowy, reliktowy charakter sprawia, że jest ona własnością nie tylko społeczności lokalnej Podlasia, ale wszystkich Polaków i Europejczyków. Dlatego dokonująca się na naszych oczach jej barbarzyńska dewastacja nie jest problemem lokalnym, lecz dotyka nas wszystkich. Jakież mamy prawo krytykować niszczenie tropikalnych lasów Amazonii, jeśli sami postępujemy nie mniej nagannie? Puszcza Białowieska jest dla Europy tym, czym Amazonia dla świata. Nie możemy się przy tym usprawiedliwiać - jak Brazylijczycy - trudnymi i skomplikowanymi względami społecznymi; wyrąb Puszczy Białowieskiej jest biurokratycznym absurdem, spowodowanym indolencją władz centralnych i lokalnych, obojętnością lub niekompetencją zarządzających lasami, niemocą elit naukowych, słabością organizacji ekologicznych.

Smutkiem napawa fakt, że spustoszeń dokonują wybrane w demokratycznych wyborach władze III Rzeczypospolitej, niezależnie od opcji politycznej, z jakiej się wywodzą. Tym większa jest odpowiedzialność nas wszystkich, tym większy obowiązek aktywnego sprzeciwu.

Polski Klub Ekologiczny był jedną z pierwszych organizacji, które głośno zaprotestowały przeciw rabunkowej gospodarce w Puszczy. W 1995 roku Zarząd Główny PKE zajął stanowisko w tej sprawie, w którym w kilku punktach wskazał przyczyny złego stanu rzeczy i najpilniejsze kroki potrzebne do jego naprawy. Swoje protesty ogłosiły też inne organizacje ekologiczne.

Psy szczekają, karawana jedzie dalej...

Redakcja

Stanowisko PKE można znaleźć w magazynie "Ten Świat" nr 2(31)1995 oraz na stronie internetowej Okręgu Wielkopolskiego.

 

 

DRAMAT PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ

 

List otwarty Komitetu Ochrony Przyrody PAN uchwalony na zebraniu plenarnym

w Krakowie w dniu 12 grudnia 2003

 

My, obywatele Polski, tworzący 34-osobowy zespół opiniodawczy w zakresie naukowych podstaw ochrony przyrody,

Zaniepokojeni ciągłym nasilaniem wyrębów ostatnich starych drzew i drzewostanów naturalnego pochodzenia w obu częściach Puszczy Białowieskiej poza obszarami chronionymi, jak nawet tych w obrębie obszarów nominalnie chronionych prawem,

Świadomi unikatowej w skali Europy i świata wartości przyrodniczej i naukowej Puszczy Białowieskiej oraz wielkiej wagi jej kulturowego dziedzictwa dla Polaków, Białorusinów i Litwinów,

 

Postanowiliśmy co następuje:

 

•  Podjąć ponownie, wespół z innymi komitetami PAN, placówkami i stowarzyszeniami naukowymi oraz z proekologicznymi organizacjami pozarządowymi, starania o prawną ochronę całej Puszczy Białowieskiej poprzez dalsze powiększenie Białowieskiego Parku Narodowego;


•   

•  Zwrócić się do kolegów - uczonych i działaczy ochrony przyrody - oraz społeczeństwa Europy, zwłaszcza Republiki Białorusi, o przyłączenie się do tego apelu;

•  Skierować poniższy apel do odpowiednich władz krajowych i Unii Europejskiej.

 

Apelujemy o :

 

  1. NATYCHMIASTOWE wstrzymanie wycinania drzew w rezerwatach i w obrębie Hwoźna Białowieskiego P.N. W naszej opinii, działania podejmowane tam pod hasłem zwalczania kornika drukarza lub pod innymi pretekstami powodują nieodwracalne zmiany w naturalnych ekosystemach leśnych, w tym w ich warunkach siedliskowych.
  2. PILNE wprowadzenie do planów ochrony dla wszystkich rezerwatów w polskiej części Puszczy zapisu, który by uniemożliwiał dokonywanie w nich wyrębu drzew inaczej jak tylko po dokonaniu wnikliwej analizy, przeprowadzonej z równoprawnym udziałem autorytetów w zakresie ochrony przyrody, w tym instytutów i komitetów naukowych niezależnych od władz leśnictwa.
  3. OSTATECZNE rozwiązanie kwestii powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego na obszar całej polskiej części Puszczy, tak aby w przyszłości rozważyć wspólnie z Białorusią możliwość utworzenia pierwszego (dwunarodowego) PUSZCZAŃSKIEGO PARKU EUROPY (ANCIENT FOREST PARK of EUROPE), jako świadectwa dalekowzroczności Europejczyków, ich troski o przyszłe pokolenia i o stan przyrody.
  4. WYDATNE OGRANICZENIE powiększonego rozmiaru pozyskania drewna, tak w jej części białoruskiej, a jeszcze bardziej - w polskiej, gdzie dopuszcza się pozyskiwanie do 150 000 m 3 drewna rocznie aż do roku 2011. Tymczasem, wg oceny Rady Naukowej BPN, nieszkodliwe dla ekosystemów Puszczy byłoby pozyskanie tylko 2-3 razy niższe, i to prowadzone głównie w ramach przebudowy drzewostanów zasadzonych przez człowieka na niewłaściwym siedlisku - patrz: Zasady funkcjonowania BPN powiększonego na cały obszar polskiej części PB. Białowieża, r. 2000 ). Pozyskiwanie drewna grubego w Puszczy, którego rozmiar może powodować nieodwracalne zmiany naturalnych ekosystemów leśnych, w tym warunków glebowych oraz różnorodności biologicznej, nie może być kształtowane pod naciskiem lokalnych interesów, żądań przemysłu drzewnego ani nawet tylko pod kątem zasad hodowli lasu, bowiem Puszcza Białowieska jest obiektem jedynym, wyjątkowym i niepowtarzalnym.

 

Zwracamy się do instytucji krajowych oraz Unii Europejskiej o pomoc w rozwoju gospodarczym gmin Puszczy Białowieskiej, która tworzyłaby alternatywę dla gospodarczego użytkowania zasobów leśnych.

 

Kraków, dnia 12. 12. 2003

W imieniu Komitetu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk

Sekretarz KOP Przewodniczący KOP

dr Zygmunt Dajdok prof. dr hab. Ludwik Tomiałojć

Udział ponad 100-letnich drzewostanów, wynoszący w r. 1915 jeszcze ok. 80% obszaru Puszczy ( Więcko 1972 Puszcza Białowieska ), obecnie zmniejszył się do znacznie poniżej 20% (poza obszarami chronionymi). To "ekologiczny" wiek XX zniszczył przeważającą część z ponadpokoleniowej wartości tego królewskiego lasu, pieczołowicie (przez ponad 200 strażników) ochranianego przez 5 stuleci przed taką eksploatacją, dziś dodatkowo jawnie sprzeczną z zapisaną w Konstytucji RP zasadą rozwoju zrównoważonego.

Tak nasilony wyrąb jest nawrotem do określanego jako "rabunek" eksploatowania Puszczy przez wojska niemieckie podczas I wojny światowej, później przez władze polskie wraz z angielską firmą CENTURY, wreszcie przez władze ZSRR podczas II wojny światowej. Resztkowe niemal pierwotne drzewostany tej Puszczy stanowią dziś nikły ułamek procenta polskich lasów, choć o ponadpokoleniowej wartości przyrodniczej i naukowej tych fragmentów. Tymczasem raport światowych ekspertów ( "Caring for the Earth", 1991 ) w dziale o zrównoważonej gospodarce leśnej zalecał wszystkim krajom zachowanie ok. 10% starych drzewostanów (old-growth). Ich dalsze wyrąbywanie w Puszczy Białowieskiej jest BEZPOWROTNYM niszczeniem swego rodzaju światowego dziedzictwa, tym bardziej nieuzasadnionym, że na gruntach porolnych (2 mln ha) można by w Polsce zasadzić lasy odpowiadające obszarowo 20-tu takim puszczom, i za kilkanaście lat uzyskać z nich wielkie korzyści środowiskotwórcze, a później i surowcowe.

Paradoksalnie, im mniej pozostaje ostatnich starych drzewostanów w Puszczy, tym tempo ich wyrębu narasta (patrz ryc.). Trwa bezlitosny WYŚCIG o wycięcie wszystkiego co się da, pod byle pozorem, w majestacie zmienionego na niekorzyść przyrody prawa i z całkowitym zignorowaniem opinii Nauki.

 

 

 

Ryc. Wzrastająca ilość drewna sprzedanego przez trzy puszczańskie nadleśnictwa (Białowieża, Browsk, Hajnówka) w okresie 1990-2002 (wg oficjalnych statystyk Lasów Państwowych). Silny wzrost zwykle następował po każdym nasileniu ochrony Puszczy (powiększenie BPN, wprowadzenie moratorium na wyrąb starych drzew, utworzenie nowego rezerwatu). Dla lat 2003-2011 rozmiar wyrębu podano zgodnie z planami zatwierdzonymi w r. 2003 przez Ministra Środowiska

(zestawione przez prof. T. Wesołowskiego).

 

 

 

 

Zgrupowania ptaków Białowieskiego Parku Narodowego zachowują liczne jeszcze cechy pierwotne, które w zmienionych lasach Europy już zanikły. (...)Wskazuje na to między innymi różnorodność gatunków ptaków - w całej Wielkiej Brytanii gnieździ się około 75 gatunków ptaków leśnych, podczas gdy w samym BPN (sprzed powiększenia) aż 113 gatunków. Na powierzchni najbogatszego w ptaki lasu łęgowego, o wielkości zaledwie 33 ha gnieździ się każ- dej wiosny około 50 gatunków (w sumie w ciągu 29 lat stwierdzono na tej powierzchni lęgi 73 gatunków). (...)

Kombinacja cech: wiele gatunków, niskie zagęszczenia, silna presja drapieżnictwa, niska produktywność lęgów, była wcześniej uznawana za charakterystyczną dla lasów tropikalnych. Nasze badania wykazały jednak, ż e są to raczej cechy lasów pierwotnych (niezaburzonych), niezależne od strefy geograficznej.

 

prof. dr hab. T. Wesołowski - 30 lat pracy w Białowieskim Parku Narodowym

 

 

 

Puszcza Białowieska - niezastąpione laboratorium naukowe

Masyw Puszczy Białowieskiej to jedyny w Europie obszar, w którym po dziś dzień zachowały się fragmenty lasów pierwotnych. Jest to ostatnie miejsce, gdzie znaleźć jeszcze można pozostałości lasów, jakie w czasach prehistorycznych pokrywały cały niż Europy. Żyje tu nadal wiele gatunków zwierząt i roślin, które wyginęły już w innych lasach, w tym żubr - największe lądowe zwierzę Europy.

Fragmenty naturalnego pochodzenia stanowią swego rodzaju żywe muzeum, okno w przeszłość, przez które można obserwować, jak funkcjonują lasy bez interwencji człowieka. Tworzą one niezbędny układ odniesienia dla zrozumienia procesów ewolucyjnych i ekologicznych zachodzących w lasach zmienionych, wzorzec przy pomocy którego można mierzyć zasięg zmian spowodowanych gospodarką człowieka.

Posiadanie takiego bezcennego żywego laboratorium daje Polsce wyjątkową szansę dla prowadzenia badań naukowych na najwyższym światowym poziomie. Wyniki dotychczasowych badań w Puszczy Białowieskiej (ponad 4000 publikacji) są cytowane we wszystkich monografiach i podręcznikach dotyczących problematyki leśnej. Dla biologii Puszcza Białowieska ma znaczenie porównywalne do tego, jakie mają teleskop Hubble'a dla astronomii, czy laboratorium CERN w Genewie dla fizyków doświadczalnych. Jedyną różnicą jest to, że jeśli zniszczony zostanie teleskop Hubble czy laboratorium w Genewie, będziemy w stanie je odbudować, natomiast zagłada lasu pierwotnego będzie nieodwracalna . Wyręby resztek naturalnych drzewostanów, kontynuowane na ponad 80% powierzchni Puszczy, niestety do tego doprowadzą. N ie stać nas na bezpowrotną utratę tego bezcennego skarbu - jakiego poza Polską i Białorusią nie posiadają inne kraje europejskie.

Puszcza Białowieska - nasze kulturowe dziedzictwo

Puszcza Białowieska, stanowi część kulturowej spuścizny Polski, Białorusi i Litwy. To, że w środku Europy przetrwał ostatni pierwotny las nie jest bowiem dziełem przypadku, lecz efektem świadomych decyzji naszych przodków, wielkiego wysiłku zainwestowanego celowo w jego ochronę przez dziesiątki ludzkich pokoleń. Puszczę uznano za dobro królewskie już za Władysława Jagiełły (1426) a Zygmunt I Stary wprowadził w 1538 nowoczesne zasady ochronne, i powołał specjalną służbę odpowiedzialną za ochronę lasu i zwierzyny przed kłusownikami i wyrębami (osoczników). Także zaborca, zainteresowany utrzymaniem ostatniej zachowanej enklawy żubra, przejął funkcję gospodarza-mecenasa Puszczy, jaką przez 300 lat sprawowali królowie. Stosunek do Puszczy zmienił się dopiero w czasie pierwszej wojny światowej, kiedy to Puszczę zaczęto traktować przed wszystkim jako miejsce pozyskiwania surowca drzewnego, kiedy rozpoczęły się, trwające po dzień dzisiejszy, prowadzone na skalę przemysłową wyręby. Ich efektem jest postępująca utrata wyjątkowych "puszczańskich" cech tego lasu

Po drugiej wojnie Puszcza została podzielona między Polskę a Białoruś. W części białoruskiej pozyskanie drewna miało mniejsze znaczenie, a po uzyskaniu niezależności przez Białoruś całą białoruską część Puszczy ogłoszono parkiem narodowym. W naszej części Puszczy, poza niewielkim Białowieskim Parkiem Narodowym (6% obszaru), kontynuowano wyręby na skalę gospodarczą. Pomimo zaledwie 90 lat eksploatacji, wyręby miały dramatyczny wręcz wpływ na Puszczę. W ciągu tego czasu większość obszarów porośniętych pierwotnym lasem została wyrąbana i zastąpiona przez równowiekowe monokultury, głównie iglaste. Udział fragmentów naturalnego pochodzenia spadł do zaledwie 20%. Pomimo wprowadzonych ograniczeń, proces usuwania resztek drzewostanów naturalnych trwa. Jeśli nie będziemy w stanie go zatrzymać, praktycznie wszystkie fragmenty naturalne zostaną wycięte w nadchodzących latach i ostatni pierwotny las Europy stanie się już tylko historią .

(...) Nie stać nas na bezpowrotną utratę tego, czego nie posiada już prawie żaden inny naród europejski - pozostałości pierwotnego lasu naturalnego. Czas pracuje na naszą niekorzyść. Puszcza Białowieska nie może czekać - każdego dnia kolejne fragmenty naturalnego lasu są wycinane i zamieniane na plantacje. Dwustu- trzystuletnie drzewa nadal padają pod siekierą i są przerabiane na deski.

Trwonimy skarb, który zachował się olbrzymim wysiłkiem poprzednich pokoleń. Musimy znów otoczyć Puszczę należną jej ochroną . Jest to nasz obowiązek wobec tych wszystkich, dzięki którym Puszcza dożyła końca drugiego tysiąclecia, jak i tych, którzy w przyszłości przyjdą tu szukać swoich korzeni.

Będąc obywatelami Polski jesteśmy współwłaścielami Puszczy, odpowiadamy za jej los. Milcząc, wyrażamy ciche przyzwolenie na niszczenie tego skarbu przyrody.

prof. dr hab. Tomasz Wesołowski - członek Rady Naukowej Białowieskiego Parku Narodowego

 

 

Obce gatunki drzew i krzewów w lasach -

korzyści gospodarcze oraz środowiskowe konsekwencje introdukcji

 

I. Jakie rośliny uważane są za obce w naszym kraju?

Są to wszystkie te gatunki rosnące w Polsce, które współcześnie nie mają u nas naturalnych zasięgów geograficznych i zostały wprowadzone świadomie, zawleczone lub wyhodowane przez człowieka. Należą do nich między innymi drzewa i krzewy pochodzące spoza naszego kraju (np. kasztanowiec zwyczajny, daglezja zielona czy dąb czerwony), a także rodzime w niektórych regionach, lecz obce w innych częściach Polski (np. limba i modrzew europejski naturalnie występujące tylko w Tatrach, czy jodła pospolita, która nie występuje między innymi na Pomorzu, ale jest tam uprawiana w lasach).

Inną grupę obcych roślin drzewiastych stanowią kultywary, czyli odmiany uprawne wyselekcjonowane z natury lub otrzymane w wyniku prac hodowlanych. Gatunki obce miejscowej florze mogą także powstawać dzięki człowiekowi, lecz niezależnie od jego woli, np. wskutek spontanicznego krzyżowania. Genezę taką mają:

•  mieszańce obcego gatunku z rodzimym powstające w wolnej przyrodzie, np. wiśnia osobliwa (mieszaniec między wisienką stepową i wiśnią pospolitą),

•  mieszańce gatunków rodzimych i obcych, lub tylko obcych, tworzące się w uprawie, np. w ogrodach botanicznych.

Czasami istnieją wątpliwości przy zaliczaniu niektórych gatunków do rodzimych lub obcych, zwłaszcza jeśli nie wiemy czy mają one u nas stanowiska naturalne, czy nie, np. dąb omszony czy ligustr pospolity. Niekiedy nie potrafimy też ustalić, które ze stanowisk gatunków rodzimych w Polsce są naturalne, a które sztuczne lub wtórne (powstałe wskutek rozsiewania się z uprawy w sposób spontaniczny lub z udziałem zwierząt, np. agrest, wiciokrzew pomorski).

Według niepublikowanych danych Danielewicza (2003) w lasach polskich spotkać można ponad 180 obcych gatunków roślin drzewiastych. Danielewicz i Maliński (2003) ustalili, że w Polsce w ogrodach botanicznych, parkach, miastach oraz w lasach, spontanicznie z nasion odnawia się 317 obcych gatunków drzew i krzewów, w tym 27 nagozalążkowych i 290 okrytozalążkowych. Ponad 80% z nich nie ujawniło dotąd przejawów trwałego zadomowienia, natomiast 12% jest w pełni zadomowionych. Czekalski i Wyrzykiewicz-Raszewska (1992) stwierdzili w Poznaniu obsiewanie się 79 taksonów drzew i krzewów obcego pochodzenia.

 

II. Skąd pochodzą i dokąd zmierzają "przybysze"?

Na ogół dysponujemy ścisłymi informacjami o naturalnych zasięgach większości uprawianych u nas gatunków drzew i krzewów. Są to głównie gatunki północnoamerykańskie i azjatyckie oraz południowo- i zachodnioeuropejskie, pochodzące z analogicznych lub nieznacznie tylko różniących się stref klimatycznych. W przypadku istotnych różnic pod tym względem, sprowadzone do nas gatunki nie osiągają zwykle pełnej aklimatyzacji (np. cedry, araukarie itp.). Na przykład w lasach Wielkopolski najwięcej obcych roślin drzewiastych pochodzi z Ameryki Północnej, mniej jest gatunków azjatyckich oraz naturalnie występujących w Eurazji i Europie, a także kultywarów (Ryc. 1). Z samego tylko Wielkopolskiego Parku Narodowego podano 79 gatunków obcego pochodzenia, przy czym 53,1% z nich to rośliny pochodzące z Ameryki Północnej i Eurazji (Danielewicz i Maliński 1997). Także badania Czekalskiego i Wyrzykiewicz-Raszewskiej (1992) prowadzone w Poznaniu potwierdzają, że wśród obcych drzew i krzewów dominują gatunki azjatyckie i północnoamerykańskie.

 


Rycina 1. Pochodzenie gatunków obcych roślin drzewiastych najczęściej występujących w lasach w Wielkopolsce (według Danielewicz, Maliński 1996).

 

Odrębnie traktujemy kultywary , czyli uprawne odmiany roślin, które były wyselekcjonowane lub wyhodowane, a następnie wprowadzane do uprawy ze względu na cenne właściwości, np. oryginalny pokrój, kształt, wielkość i barwę kwiatów, smak czy skład chemiczny owoców. Bywa, że nie jesteśmy w stanie ustalić do jakiego konkretnego gatunku należą niektóre kultywary, zwłaszcza jeśli mają skomplikowane pochodzenie mieszańcowe. Często nie dysponujemy danymi na temat populacji, z której nasiona posłużyły do introdukcji, częściej znamy ich wtórne źródło, np. ogrody botaniczne czy arboreta itp. Czasami nie wiemy, gdzie gatunek obcy ma swe stanowiska naturalne, gdyż od niepamiętnych czasów jest uprawiany i powszechnie dziczeje (np. orzech włoski, kasztan jadalny itp.).

Ze względu na łagodny klimat oraz rozwój kultury ogrodniczej gatunki obce występują najczęściej na zachodzie i południowym zachodzie Polski, nieco rzadziej pojawiają się na południu kraju, a najmniej liczne są na północnym wschodzie.

 

III. Kiedy zostały wprowadzone do uprawy?

Od najdawniejszych czasów uprawa roślin miała na celu wykorzystanie walorów użytkowych i ozdobnych roślin. Najwcześniej ich kolekcje zakładane były w starożytności, głównie w Egipcie, Babilonii, Asyrii, Persji, Grecji i Chinach. Pierwszy ogród liczący 3000 gatunków stworzył cesarz Chin, Czin-hi-Hoang w III w p.n.e. W Atenach w IV wieku p.n.e. przy Liceum Arystotelesa istniał ogród, w którym prowadzono wszechstronne badania przyrodnicze. Po śmierci Arystotelesa jego prace kontynuował Teofrast. Prowadził on badania z wielu dziedzin botaniki, stąd nadano mu miano "ojca botaniki". W Europie pierwsze ogrody botaniczne powstały na początku XIV wieku w Salerno (1309) i Wenecji (1333). W tym czasie gatunki znajdujące się w ogrodach zaczęto opisywać, a kolekcje roślin były coraz bogatsze. Wzrastała tym samym ich rola naukowa i dydaktyczna. Liczne odkrycia geograficzne w XVI wieku przyczyniły się do rozwoju wielu nauk, w tym również botaniki i systematyki. Jakkolwiek nadal głównym celem upraw ogrodowych była hodowla roślin leczniczych, to równocześnie powstawały opracowania o charakterze dydaktycznym i naukowym. Kolejne ogrody powstawały we Florencji (1543), w Padwie (1545) i Bolonii (1568). W północnej części Europy najwcześniej założone były ogrody w Lipsku (1580), Lejdzie (1585) i Oksfordzie (1621). Między ogrodami rozpowszechniła się wymiana nasion roślin, w tym głównie leczniczych i ozdobnych. W pierwszej połowie XVII wieku w Warszawie powstały, dziś już nie istniejące, ogrody, które szczyciły się bardzo bogatą kolekcją roślin. Najstarszym, zachowanym ogrodem na wschodzie Europy jest ogród w Moskwie (1706), a w Polsce - Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (1783). Długą tradycję mają także ogrody w Przelewicach (1799, woj. zachodniopomorskie), Wrocławiu (1811) i Warszawie (1818). Najmłodsze tego typu placówki znajdują się w Powsinie pod Warszawą (1975) oraz w Sycowie (1993). W kilkunastu najbardziej znanych i cenionych polskich ogrodach botanicznych i arboretach uprawia się nieco ponad 7000 taksonów. Do najbardziej znanych i największych ogrodów świata należą ogrody w Kew (pod Londynem, 120 ha), Moskwie (360 ha), Pekinie (500 ha), Perth (378 ha), Sao Paulo (240 ha) oraz w Nowym Jorku (96 ha).

Najstarsze informacje o uprawie obcych gatunków drzew i krzewów w ogrodach botanicznych Europy pochodzą z Francji, gdzie już w 1534 roku rósł północnoamerykański żywotnik zachodni. W polskich ogrodach zaczęły się one pojawiać od drugiej połowy XVIII wieku. W Łańcucie, w latach 1770-1780 uprawiano miłorząb dwuklapowy, który do Europy (Holandia) trafił nieco wcześniej, bo w 1727 roku. W tym samym czasie do naszego kraju sprowadzono północnoamerykańską sosnę wejmutkę. Wiele, częstych do dziś w uprawie, gatunków introdukowano w końcu XVIII i XIX wieku. Były to między innymi: sosna czarna (Niedźwiedź koło Krakowa 1779), dąb czerwony i grochodrzew (Warszawa 1806), czeremcha amerykańska (Niedźwiedź k. Krakowa 1813), daglezja zielona (Niedźwiedź koło Krakowa 1833), jodła jednobarwna (Wojsławice 1880), cyprysiki Lawsona i groszkowy (Kórnik 1870, Kraków 1864), czy świerk kłujący (Żbikowo 1896).

Historia uprawy obcych gatunków w polskich lasach sięga drugiej połowy XVIII wieku, kiedy to w 1798 roku, w leśnictwie Smolarnia (województwo opolskie), została założona najstarsza istniejąca w naszym kraju powierzchnia doświadczalna z pochodzącą z Ameryki Północnej sosną wejmutką. Szczególne zainteresowanie leśników tą dziedziną przypada na drugą połowę XIX wieku. W latach 1879-1910, w 105 nadleśnictwach Królestwa Pruskiego, Adam Schwappach założył powierzchnie doświadczalne do badań nad aklimatyzacją i naturalizacją obcych gatunków. W 1910 roku zajmowały one 417 ha, a uprawiano na nich 42 gatunki drzew i krzewów. Największy areał zajmowały wtedy drzewostany daglezji zielonej, świerka sitkajskiego, orzesznika pięciolistkowego, dębu czerwonego, sosny smołowej i żywotnika olbrzymiego. Obecnie, przyjmując, że minimalna powierzchnia doświadczalna populacji drzewostanowej wynosi 5 arów, w lasach polskich uprawia się około 80 obcych gatunków drzew i krzewów. Natomiast na szerszą skalę i na większych powierzchniach rośnie około 20 takich gatunków. Spośród gatunków obcych wprowadzonych do lasów przez leśników w pełni zadomowiły się czeremcha amerykańska, grochodrzew i dąb czerwony (Tumiłowicz 2000).

 

IV. Dlaczego znalazły się w lasach?

W związku z rozwojem miast, przemysłu i rolnictwa, znacznie zmalała powierzchnia lasów europejskich, natomiast rosło zapotrzebowanie na drewno, szczególnie gatunków iglastych. To spowodowało konieczność zastąpienia ekstensywnej gospodarki leśnej, intensywną uprawą drzew z wykorzystaniem gatunków szybko rosnących nie tylko rodzimych, ale także obcego pochodzenia (Tumiłowicz 2000).

Wprowadzaniu gatunków obcych do lasów przyświecały różne motywy między innymi:

•  aspekt poznawczy,

•  chęć wzbogacenia naszej ubogiej, polodowcowej dendroflory w nowe gatunki,

•  osiąganie korzyści gospodarczych (szybka produkcja wysokiej jakości cennego drewna, lub o takich właściwościach, jakich nie dostarczają gatunki rodzime, pozyskiwanie różnego rodzaju użytków niedrzewnych - żywica, kora, igły, kwiaty, szyszki itp.),

•  łagodzenie niekorzystnych zmian siedlisk (środowisk) lub ich poprawianie (gatunki fitomelioracyjne, biocenotyczne, pomagające w zapobieganiu erozji i negatywnym oddziaływaniom wiatru, nadające się do wprowadzania na trudne do zalesiania siedliska nowopowstałe lub przeobrażone, np. pod wpływem zanieczyszczeń przemysłowych itp.),

•  względy militarne, wymagające dobrego oznaczania pewnych szczegółów topograficznych lub odwrotnie, zamaskowania koniecznych do ukrycia obiektów wojskowych,

•  moda na gatunki obce.

Niektóre gatunki zostały do lasów zawleczone (przypadkowo), przeniesione przez człowieka (np. w postaci śmieci z ogrodów) albo pojawiły się w nich wskutek dziczenia z uprawy.

 

V. Jak oceniano ich przydatność gospodarczą?

Pierwsze doświadczenia zdobywano w ogrodach botanicznych, poprzez obserwacje rytmiki rozwojowej. Później, zakładano powierzchnie badawcze w lasach (Niemcy), które stanowiły u nas podstawę do prac powojennych. Podstawowym brakiem była jednak słaba znajomość proweniencji, czyli miejsc, z których pochodzą populacje poszczególnych gatunków. Posługiwano się różnymi kryteriami, głównie: stopniem dostosowania do warunków klimatycznych i glebowych (lepsze były te gatunki, które miały małe wymagania i przez to mogły być wprowadzane na różnych siedliskach), dynamiką wzrostu (większe nadzieje stwarzały te, które szybko rosną), jakością pnia i surowca drzewnego, odpornością na uszkodzenia od owadów, choroby grzybowe oraz szkody od czynników abiotycznych, przydatnością dla pożytecznych i hodowanych zwierząt (np. ptaków, zwierzyny łownej, pszczół). Obce gatunki znajdowały także coraz szersze zastosowanie do wyrobu stroiszu, w produkcji choinek, surowców leczniczych i spożywczych. Za gatunki najbardziej przydatne dla gospodarki leśnej uważa się dziś daglezję zieloną, sosnę czarną, dąb czerwony, żywotnik olbrzymi oraz jodłę olbrzymią, a także grochodrzew, sosnę wejmutkę, modrzewia japońskiego oraz topole kanadyjskie. Gatunki te są cenne ze względu na: wzrost i zasobność drzewostanów, użyteczność drewna, właściwości hodowlane oraz żywotność i odporność na niekorzystne warunki środowiska.

 

VI. Z jakich powodów niektóre z nich okazały się gatunkami niepożądanymi?

Pierwsze spostrzeżenia dotyczące negatywnych skutków uprawy niektórych obcych gatunków drzew i krzewów w lasach związane są z gospodarką leśną. Skutki te odczuli leśnicy w trakcie odnawiania lasu po wyrębie drzewostanów, kiedy okazało się, młodemu pokoleniu uprawianych drzew zagrażają z impetem odrastające pędy między innymi czeremchy amerykańskiej, grochodrzewu, świdośliw, tawuły kutnerowatej oraz irgi lśniącej. Gatunki takie wkraczały także tam, gdzie się ich nie spodziewano, a tam gdzie miały "udoskonalać" skład gatunkowy, czy wzbogacać siedlisko, często zawodziły. Ostatecznie wiele z nich "wymknęło się" spod kontroli leśników. Obecnie są gatunkami niepożądanymi, a nawet szkodliwymi, które zwalcza się mechanicznie i chemicznie.

 

VII. Jaki wpływ wywierają na środowisko leśne?

Gatunki obce samą swoją obecnością świadczą o przekształceniach naturalnych zbiorowisk roślinnych, zajmując miejsce rodzimym ich komponentom. Jeśli w dodatku stają się tzw. neofitami, zakłócają skład gatunkowy i strukturę fitocenoz leśnych. Neofity są więc ekspansywne, i w istotny sposób naruszają równowagę w zbiorowisku naturalnym, do którego wniknęły. Są zdolne całkowicie zamknąć swój cykl reprodukcyjny, a "wdzierając się" do zbiorowisk naturalnych, dotkliwie ograniczają lub wręcz uniemożliwiają występowanie naszych, często i tak rzadkich roślin. Spośród drzew i krzewów do neofitów należą np. czeremcha amerykańska, klon jesionolistny, czy grochodrzew (Sudnik-Wójcikowska 2000). Według "reguły dziesiątek" Williamsona (1993), z dużym przybliżeniem szacuje się, że mniej więcej 10 % ogółu obcych gatunków jest w stanie trwale zadomowić się w nowej ojczyźnie (są to tzw. kenofity), a spośród nich kolejne 10% zadomawia się, nie tylko na siedliskach antropogenicznych (związanych z działalnością człowieka), lecz wkracza także do zbiorowisk naturalnych, jak to ma miejsce z neofitami. Gdy gatunki obce osiągają etap postneofitów, całkowicie zmieniają układ ekologiczny, wypierając z niego przede wszystkim najbardziej wrażliwe na zmiany elementy autochtoniczne. Są to gatunki inwazyjne. Jeśli mają do tego duże możliwości migracyjne, przekształcają roślinność na dużych obszarach. Wprawdzie niektóre z nich mogą być uważane za dobroczynne ze względów biocenotycznych lub fitomelioracyjnych, lecz także i w tym wypadku nie są obojętne dla środowiska, zwłaszcza, że badania na ten temat, nawet jeśli były prowadzone, to nigdy nie uwzględniały tego problemu całościowo. Można sądzić, że proces nawiązywania naturalnych związków gatunków obcych z autochtonami trwa bardzo długo i może nigdy nie osiągnąć efektów porównywalnych z interakcjami, jakie wytwarzały się przez ostatnie kilka tysięcy lat. Po prostu brak im na to czasu, gdyż są mocno spóźnione. Tak zwany "czas wyczekiwania" (time lag czy lag phase), może być różny w przypadku różnych gatunków. Szczegółowe badania prowadzone w Niemczech wykazały, że dla pospolitych dziś gatunków północnoamerykańskich wynosi on odpowiednio, dla czeremchy amerykańskiej, zaledwie 30 lat, dla grochodrzewu około 150 lat, a dla klonu jesionolistnego - 180 lat (Sudnik-Wójcikowska 2000).

 

VIII. Dzięki czemu gatunki inwazyjne osiągają u nas tak spektakularne sukcesy?

To jest podstawowe pytanie, na które odpowiedź mogą dać specjalne badania. Bez wątpienia przyczyn jest wiele. Między innymi chodzi o właściwości biologiczne i ekologiczne "przybyszów", za sprawą których lepiej wykorzystują dla swej ekspansji środowisko, niż gatunki rodzime. Mogą być bardziej tolerancyjne na pewne niegodności otoczenia, np. lepiej znosić brak światła, albo lepiej je wykorzystywać. Do tego dochodzą także: szybki wzrost i rozrost, duża żywotność, zdolność do intensywnego rozmnażania zarówno wegetatywnego, jak i generatywnego, szybkie osiąganie dojrzałości płciowej, zdolność nasion do przelegiwania nawet przez dłuższy czas, łatwość przemieszczania się i powiększania zajmowanego przez siebie areału, allelopatia (oddziaływanie na siebie różnych gatunków roślin za pośrednictwem fizjologicznie czynnych substancji, np. fitoncydów , czy antybiotyków , które hamują lub pobudzają wzrost i kiełkowanie określonych roślin), małe wymagania siedliskowe (glebowe i klimatyczne), oraz inne cechy ułatwiające zwycięstwo w konkurencji z roślinami rodzimymi. Jeśli gatunki miejscowe nie dysponują podobnymi właściwościami, muszą ustępować. Istotne znaczenie ma pod tym względem działalność człowieka, polegająca na stwarzaniu okoliczności sprzyjających ekspansjom obcych. Poza introdukcją jest on odpowiedzialny za destrukcję naturalnych układów ekologicznych, czyli zrywanie więzi między komponentami ekosystemów, co skrzętnie wykorzystują niektóre, gatunki obce. Stojąc na pozycji uprzywilejowanej, zajmują one powstałe w ten sposób wolne nisze ekologiczne szybciej i sprawniej.

 

IX. Co robić, by nie zagrażały naszym lasom?

Przede wszystkim należy pamiętać o zasadzie " Primum non nocere ", zwłaszcza wtedy, gdy nie znamy skutków introdukcji. Poza dyskusją pozostaje zakaz wprowadzania gatunków obcych w parkach narodowych i rezerwatach, chroniących elementy rodzimej szaty roślinnej. Nie powinno się ich sadzić w parkach krajobrazowych, gdzie przedmiotem szczególnej troski są swoiste cechy krajobrazu, a te ukształtowane są na ogół przez tradycje niezwiązane z introdukcją roślin. W typowych lasach gospodarczych lepiej ich unikać, jeśli nie mamy przekonania, że obce gatunki mają wyraźną przewagę pod względem cech użytkowych nad naszymi drzewami i krzewami.

Tam gdzie gatunki obce zadomowiły się na trwałe, można je zwalczać, lecz może niekoniecznie w sposób bezpośredni. Właściwiej jest chronić środowisko i dbać o jego integrację

strukturalną. Przede wszystkim nie należy stwarzać warunków do migracji i ekspansji niechcianych "przybyszów".

 

X. Czy należy całkowicie zrezygnować z uprawy obcych gatunków drzew i krzewów na terenach leśnych?

Całkowita rezygnacja z gatunków obcych w na terenach leśnych byłaby przesadą. Jest wiele takich miejsc, gdzie mogą, a nawet powinny być uprawiane. Nieinwazyjne gatunki obce nadają się do uprawy w arboretach leśnych, przy leśniczówkach i siedzibach nadleśnictw, jednak nie można zapominać, że ich nadmiar lub nieumiejętne skomponowanie prowadzić może do wytworzenia pstrokatej zieleni ogródkowej, niekiedy rażąco kontrastującej ze środowiskiem leśnym. Niestety, nie ma u nas jeszcze zbyt wielu dobrych przykładów umiejętnego urządzania krajobrazu w otoczeniu budynków leśnych. Jeszcze nazbyt często krajobraz ten podlega ślepemu upodobnianiu do wzorców zaczerpniętych z gęsto zabudowanych miast i miasteczek, gdzie ostatnio zapanowała moda na masowe sadzenie obcych gatunków iglastych, głównie żywotników, jałowców i cyprysików, w dużych ilościach oferowanych przez punkty sprzedaży sadzonek roślin ozdobnych. Warto w tym miejscu dodać, że w niektórych wysokorozwiniętych krajach Europy i Ameryki Północnej zwyczaje takie należą do przeszłości. Obecnie coraz częściej propaguje się tam powrót do uprawy gatunków rodzimych, w trosce o zachowanie specyficznych walorów miejscowego krajobrazu. Jest to jednak odrębny problem zasługujący na szersze zainteresowanie naszych ekologów.

Obce gatunki drzew szybko rosnących są godne polecenia do uprawy w formie plantacji w przekształconym oraz trudnym do odrestaurowania krajobrazie bezleśnym i na gruntach porolnych. Dla wielu z nich mamy jeszcze setki hektarów hałd poprzemysłowych oraz podobnych siedlisk zdegradowanych.

 

Literatura

Czekalski M., Wyrzykiewicz-Raszewska M. 1992. Naturalne obsiewanie się drzew i krzewów na terenie miasta Poznania. Rocz. Dendr. 40: 75-84.

Danielewicz W., Maliński T. 1996. Naturalizacja wybranych gatunków roślin drzewiastych w lasach środkowej Wielkopolski. Zjazd Członków Sekcji Dendrologicznej PTB: 67-84.

Danielewicz W., Maliński T. 1997. Drzewa i krzewy obcego pochodzenia w lasach Wielkopolskiego Parku Narodowego. Rocz. Dendr. 45: 65-81.

Danielewicz W., Maliński T. 2003. Alien tree and shrub species in Poland regenerating by self-sowing. Rocz. Dendr. 51: 205-236.

Sudnik-Wójcikowska B. 2000. Współczesne zmiany we florze polskiej. Biologia w Szkole 4.

Tumiłowicz J. 2000. Uprawa drzewostanowa obcych gatunków drzew w lasach. W: Bioróżnorodność a synantropizacja zbiorowisk leśnych. Materiały Zjazdu Sekcji Dendrologicznej PTB - referaty, doniesienia, postery. Wirty: 33-37.

Williamson M. 1993. Invaders, weeds and the risk from genetically manipulated organisms. Experientia 49: 219-224.

 

dr inż. Władysław Danielewicz

dr inż. Dorota Wrońska-Pilarek

Akademia Rolnicza im. A. Cieszkowskiego w Poznaniu

Katedra Botaniki Leśnej

ul. Wojska Polskiego 71D,

60-625 Poznań

 

 

 

................................................................................................................................................

Dewastacja środowiska to nasza, zbiorowa odpowiedzialność

 

Każdy, komu nieobce są podstawowe zasady ochrony środowiska i kto ma w niewielkim choćby stopniu rozwiniętą świadomość ekologiczną, styka się od czasu do czasu ze zdarzeniem, które go oburza i wywołuje wewnętrzny sprzeciw. Większość z nas na ogół szybko o tym zapomina wychodząc z założenia, że robią to ONI, a MY i tak jesteśmy bezsilni. Otóż nieprawda - KAŻDY może przeciwdziałać nieprawidłowościom i uderzmy się w piersi: przechodzenie obok nich obojętnie to przejaw znieczulicy.

Cóż więc może zrobić KAŻDY na widok np. spalanych opon, porzucanych w lesie śmieci, zasypywanego gruzem torfowiska czy wycinki zdrowych drzew. Oczywiście zareagować. Jeśli czyn ma charakter wykroczenia lub przestępstwa, należy zawiadomić Policję lub Straż Miejską - musimy jednak pamiętać, że inicjujemy sprawę, w której będziemy świadkami. I tego większość z nas się obawia, wybierając milczenie i bierność.

Sprawa często jest bardziej skomplikowana - czując np. zapach rozpuszczalników wokół lakierni nie wiemy, czy zostały przekroczone normy ani czy lakiernia działa legalnie. Obserwując prace ziemne niszczące środowisko nie wiemy, czy inwestor uzyskał na nie zezwolenie i czy naprawi wyrządzone szkody. Ale KAŻDY może się tego dowiedzieć(1). Wystarczy napisać do miejscowego Urzędu wniosek o udzielenie informacji na ten temat (nie zapominając o dacie, czytelnym podpisie i adresie). Urząd ma obowiązek KAŻDEMU udzielić takich informacji, nie pytając nawet, do czego są one potrzebne(2).

KAŻDY może też napisać wniosek(3) lub skargę(4) do miejscowego Urzędu, które ten ma obowiązek rozpatrzyć w ciągu miesiąca(5) i udzielić odpowiedzi. Pisma należy kierować do właściwych Urzędów, lecz jeśli się pomylimy, nie musimy się martwić - to obowiązkiem Urzędu jest przesłanie naszej sprawy pod właściwy adres(6).

I na tym, z grubsza rzecz biorąc, kończą się możliwości działania KAŻDEGO. Cóż wiec może on zrobić, gdy odpowiedzi Urzędów go nie zadowalają? Więcej uprawnień mają ORGANIZACJE SPOŁECZNE, do których zalicza się także organizacje ekologiczne(7). Tak więc KAŻDY może wstąpić do którejś z istniejących organizacji - zasady przyjmowania nowych członków regulują ich statuty. Jeśli problem, którym się zajmujemy porusza większą grupę (np. mieszkańców jednej ulicy czy wsi, bądź grupę o wspólnych zainteresowaniach), wystarczy 15 osób by mogły założyć nowe stowarzyszenie(8).

ORGANIZACJE mają większe uprawnienia niż KAŻDY: mogą wypowiadać się w sprawach publicznych, w większości postępowań prowadzonych przez organy administracji publicznej mogą występować na prawach strony(9), w postępowaniach karnych prowadzonych przez Policję i Prokuraturę i w Sądach mają prawa pokrzywdzonego(10). Ktoś mógłby powiedzieć: skoro wystarczy 15 osób dla założenia stowarzyszenia, niszczyciele środowiska też mogą się zrzeszać i mieć takie same prawa; nic podobnego, statut organizacji podlega zarejestrowaniu przez Sąd Rejestrowy, który go nie zatwierdzi, jeśli jest niezgodny z prawem. Mógłby ktoś pomyśleć, że załatwi wszystkie sprawy wstępując do organizacji ekologicznej - to też nieprawda, nie wystarczy zgłaszać pretensje czy roszczenia, trzeba jeszcze MIEĆ RACJĘ i tej racji dochodzić zgodnie z obowiązującym prawem, w postępowaniu administracyjnym lub karnym, w interesie nie własnym, lecz publicznym.

***

W statucie Polskiego Klubu Ekologicznego podejmowanie interwencji w sprawach dewastacji środowiska zajmuje poczesne miejsce. Pracujemy społecznie, Okręg Wielkopolski nie zatrudnia ani jednego pracownika, stąd nasze skromne działania nie mają zastępować pracy wyspecjalizowanych jednostek administracji rządowej czy samorządowej. Staramy się dać jedynie przykład i pokazać, że można, a w szczególnie drastycznych przypadkach nawet wypada być aktywnym.

Najbardziej bulwersującą sprawą, którą zajęliśmy się ostatnio, jest nielegalna wycinka zadrzewienia nad poznańska Maltą, o której pisaliśmy <"Ten Świat" nr 2(55),4(57) dostępne na naszej stronie internetowej>. Choć miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego "...dopuszcza możliwość urządzenia miejsc postojowych(...) pod warunkiem zachowania istniejącego drzewostanu", jednak jak widać na fotografii na stronie ???? drzewostan "wyparował" i można by prawie uwierzyć, że nigdy go tam nie było, gdyby nie zdjęcia lotnicze, na których jest widoczny. Trzeba tylko chcieć im się przyjrzeć - postępowanie trwa.

Innym przykładem jest budowa zbiornika wodnego nad Cybiną w Swarzędzu, na obszarze przewidzianym do objęcia ochroną. Choć inwestor nie posiadał koncesji na wydobywanie kopalin (torfu) ani pozwolenia wodno-prawnego na budowę stawu, podczas kontroli Nadzoru Budowlanego twierdził, że nie buduje stawu rybnego, lecz... oczko wodne... o wymiarach 50 x 80 metrów.

Marek Smolarkiewicz

prezes Zarządu Okręgu Wielkopolskiego

Polskiego Klubu Ekologicznego

Zbudowany bez zezwoleń zbiornik nad Cybiną w Swarzedzu (fot. P. Borkiewicz)

 

Kodeks postępowania administracyjnego (3) -Art.241-247, (4) - Art. 227 - 240. (5) - Art.35.par.3, (9) - art. 31, (6) - Art. 65

Prawo ochrony środowiska - Ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r. (1) - Art. 19.1, (7) - Art.3. 16)

Ustawa z dnia 6 września 2001 o dostępie do informacji publicznej (1) - Art.2.1, (2) Art.2.2.

Ustawa z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach (8) - Art. 9

Kodeks postępowania karnego ( 10) - Art.49 par.2 oraz Art.51 par. 1

Wszystkie w/w akty prawne są dostępne w Internecie.

 

..............................................................................................................................................

 

Czy nielegalna wycinka lasu ochronnego nad Maltą zostanie usankcjonowana?!

 

To pytanie, z wielkim niepokojem i obawami stawia mi, jako opiekunowi naukowemu, młodzież zrzeszona w Studenckim Kole Naukowym "Ekopedagogów" Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM - Kole mającym kilkunastoletnią już dobrą tradycję w działaniach na rzecz środowiska przyrodniczego i społecznego. Za koordynowanie prac w programie zadrzewiania kraju nasza studentka została wyróżniona (1997r) prestiżowym dyplomem uznania przyznanym przez Ministra Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

Młodzież dostrzega zależności między stanem środowiska a jakością życia. Rozumie znaczenie zieleni wysokiej dla człowieka. Docenia jej zdrowotny wpływ na mieszkańców wielkich aglomeracji miejskich, w których powietrze w poważnym stopniu zanieczyszczają spaliny motoryzacji. Z niepokojem odbierane są wszelkie, niewłaściwe, nieodpowiedzialne przejawy gospodarowania terenami zadrzewionymi, które stanowią nasze wspólne dziedzictwo. "Zasoby i obszary leśne powinny być zarządzane w sposób zapewniający ich zachowanie dla spełnienia potrzeb społecznych, ekonomicznych, ekologicznych, kulturowych i duchowych ludzi obecnej i przyszłych generacji" (Zasady o ochronie i rozwoju lasów -Szczyt Ziemi 1992).

Choć sprawa, do której zamierzam nawiązać wielu osobom może być znana, krótko przypomnę, że na przełomie stycznia i lutego 2003r. na terenie Poznania doszło do bezprecedensowego wycięcia starodrzewu między ul. Wiankową a Kopcem Wolności. Pod topór poszły różne gatunki drzew (fot. 1). Po ścięciu, zwłaszcza tych szlachetnych gatunków natychmiast usuwano pozostałości ich pni i korzenie, przy użyciu ciężkiego sprzętu. Odnosiło się wrażenie (dzisiaj widać, że w pełni uzasadnione), że chodzi o zatarcie śladów. Wycięto bezprawnie około stu dorodnych drzew z pasa ochronnego w tzw. wschodnim klinie zieleni, ważnych m.in. dla ochrony gleby, wody, regulacji klimatu, przewietrzania naszego miasta.

Spółka Malta-ski uzyskała zgodę Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Poznania na usunięcie z tego terenu 24 topoli kanadyjskich pod warunkiem "posadzenia w miejscu po usuniętych topolach 24 nowych drzew (jesionów wyniosłych lub dębów szypułkowych) w terminie do 30 czerwca

2003 roku celem zrekompensowania ubytku w tamtejszym zadrzewieniu" (z Odpowiedzi Wydziału Ochrony Środowiska skierowanej do Studenckiego Koła Naukowego Ekopedagogów z dn. 26 - 02 - 2003). Ta zgoda stała się pretekstem do realizacji nierzetelnego planu. Wiosną wymienionego roku, zamiast posadzić drzewa na ogołoconym z nich terenie, Spółka Malta-ski przystąpiła do nielegalnych (bez wiedzy Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego) prac drenażowych pod budowę parkingu. Dodać należy, że powiększanie w tym miejscu biologicznej pustyni jaką stanowią obszary zabetonowane, pokryte asfaltem, nie znajduje uzasadnienia, istnieje bowiem duży, niewykorzystany na co dzień parking, położony tuż po drugiej stronie ul. Majakowskiego (dochodzący do ul. Inflanckiej). Bezpośrednio na tereny rekreacyjne nie powinno się wprowadzać pojazdów samochodowych, emitujących spaliny i pyły azbestowe wydostające się z układów ciernych. Należy także brać pod uwagę pojemność ekologiczną terenu. W opisywanym przypadku trudno zrozumieć motywację Inwestora niszczącego las ochronny, by na jego miejscu zbudować płatny parking! Takie działanie jest nieodpowiedzialne, krótkowzroczne - budzi zdecydowany sprzeciw. Wszystkim nam przynosi poważną szkodę. W jego wyniku tereny tracą walory, przede wszystkim zdrowotne, rekreacyjne, estetyczne. Las rósł długo, a zniszczony został bardzo szybko. Należy zauważyć, że nad Jezioro Maltańskie łatwo można dotrzeć rowerem, autobusem czy tramwajem.

Okazuje się, że dopiero skierowanie sprawy nielegalnej wycinki do Sądu Rejonowego w Poznaniu (zapowiedź rozprawy w grudniu 2003) przez Polski Klub Ekologiczny Okręg Wielkopolski, wielkiego sojusznika w obronie przyrody, skłoniło Spółkę Malta-ski do posadzenia 24 sadzonek drzew. Nasadzenia zostały zlokalizowane głównie wzdłuż ul. Majakowskiego i na obrzeżach działki, uprzednio zalesionej w całości. Nadal pozostaje pusty obszar centralnie położony wewnątrz (spornej) działki (fot. 2). W tej sytuacji nasuwa się pytanie: co z pozostałymi drzewami, wyciętymi podstępnie i bezprawnie?

Wizja lokalna przeprowadzona na tym terenie pozwala jasno stwierdzić, że Spółka Malta-ski prowadzi samowolę budowlaną, trwa przy swoich planach parkingowych, nie usuwa drenażu z terenu po wyciętych drzewach, ani nawiezionych hałd kamieni. Zupełnie nie liczy się z opinią w tej sprawie środowiska naukowego, protestem i niezadowoleniem mieszkańców. Prowadzone przez Malta-ski działania zatrważają, mają wielką szkodliwość społeczną. Czy muszą być i długo jeszcze będą tolerowane?

Pragnę podkreślić, że we wniosku Polskiego Klubu Ekologicznego, który poparliśmy, złożonym w Sądzie, domagamy się oceny przez rzeczoznawcę zdjęć lotniczych spornego terenu. Wykażą one liczbę wyciętych drzew i - podobnie jak inne istotne, złożone w sprawie dowody - potwierdzą, że pod topór poszły nie tylko topole kanadyjskie i w ilości znacznie przekraczającej wskazaną w zezwoleniu Wydziału Ochrony Środowiska. Sprawa jest ewidentna. Przyroda nie obroni się sama, jeśli jej nie pomożemy. Dla przyszłych pokoleń drzewa powinny wrócić na dawne miejsce.

Miejmy nadzieję, że Sąd tej sprawy nie zbagatelizuje i podejmie właściwą decyzję, na którą już długo czekamy.

Podpisy fotografii:

1. Podczas wycinki drzewostanu nie oszczędzono również świerków.

2, 4. Po wykarczowanym lesie pozostaje wielka polana, pozbawiona roślinności, z hałdami kamieni i gruzu.

prof. dr hab. Lubomira Domka

Pracownia Edukacji Ekologicznej

Wydział Studiów Edukacyjnych UAM

 

Oświadczenie

Jako mieszkaniec Poznania mający stały kontakt z terenem nad jeziorem Maltańskim stwierdzam, że na terenie pasa zieleni między ulica Wiankową a Kocem Wolności nad Maltą, złożonego głównie z drzew różnych gatunków, dokonano wycinki drzewostanu, po której została pusta przestrzeń. Nic mi nie wiadomo, by w tej sprawie była prowadzona konsultacja ze społeczeństwem, jak tego wymaga prawo ochrony środowiska (art. 32). Uważam za konieczne zadrzewienie tego terenu, ponadto proszę o przedstawienie dokumentacji konsultacji ze społeczeństwem oraz raportu oddziaływania na środowisko wycinki tego lasu.

prof. dr hab. Jerzy Siepak

Rzeczoznawca Ministra O.Ś.Z.N. i L. w zakresie ochrony wód powierzchniowych i ochrony powierzchni ziemi

Biegły z listy Ministra O.Ś.Z.N. i L. w zakresie sporządzania ocen oddziaływania na środowisko

 

 

 

 

 

Wycinka topoli w Nadwarciańskim Parku Krajobrazowym

Wiosną br. Zarząd Okręgu Wielkopolskiego otrzymał telefoniczny sygnał o wycince topoli na terenie Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego, we wsi Rataje pod Pyzdrami. Zwarzywszy, iż drzewa należące do tego rodzaju budzą ostatnio wiele emocji i kontrowersji postanowiliśmy sprawdzić i ten sygnał. Wizja terenowa dokonana 29 maja potwierdziła fakt wycinki - stwierdzono powalonych 8 potężnych drzew(fot.), będących częścią szpaleru okalającego wieś od strony nadwarciańskich łąk. Zwróciliśmy się w tej sprawie do Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego.

W udzielonej nam natychmiast odpowiedzi, Dyrektor Zespołu poinformował, iż wydano zgodę na tę wycinkę i pismo zaopatrzył w obszerne uzasadnienie tej decyzji.

Czytamy w nim między innymi, że szpaler tych drzew stanowi plantację złożoną z odmian hodowlanych, nie przedstawia większej wartości przyrodniczej i jest elementem antropogenicznym. Obecnie odchodzi się od tego typu nasadzeń, stanowiących zagrożenie dla naszej przyrody, na rzecz gatunków rodzimych, ze szczególnym uwzględnieniem ich zgodności z siedliskiem.

Nie wdając się w analizę szczegółów uzasadnienia, które mogą być dyskusyjne, należy z najwyższym uznaniem odnotować troskę Zarządu Parków o zgodność składu gatunkowego zadrzewień z naturalną roślinnością, charakterystyczną dla siedliska.

Postulujemy zwrócenie większej uwagi na sposób dokonywania nasadzeń w lasach i odejście od praktyki świadomego zachwaszczania ich gatunkami obcymi geograficznie i siedliskowo.

Marek Smolarkiewicz

prezes Zarządu Okręgu Wielkopolskiego

Polskiego Klubu Ekologicznego

Topole wycięte w Nadwarciańskim Parku Krajobrazowym (fot. M. Smolarkiewicz)

FOTKI

 

 

O żółwiach błotnych w południowej Wielkopolsce

 

 

Z satysfakcją i radością informujemy, że w maju i czerwcu b.r. obserwowaliśmy w Wielkopolsce cztery żółwie błotne na naturalnym stanowisku. Miejsce obserwacji wskazał nam dr Mariusz Rybacki z Polskiej Akademii Nauk - za co niniejszym dziękujemy. Nasze spotkanie z żółwiami udało się udokumentować na taśmie filmowej i na zdjęciach. Jest to ważkie wydarzenie, gdyż stanowisko o którym mowa położone jest w innym miejscu, niż jedyny w naszym regionie rezerwat żółwi. Nie publikujemy jego lokalizacji z obawy przed kłusownictwem - groźby realnej i łatwej do realizacji z uwagi na niewielki rozmiar stawu.

Oczko wodne , w którym żyją te zwierzęta, jest bowiem zaskakująco małe, ma około 500 m kwadratowych (fot. 1). Otacza je pas drzew o szerokości kilkunastu metrów.

Żółwie błotne, choć są zwierzętami wtórnie wodnymi, jak wszystkie gady jaja składają na lądzie, więc ich samice zmuszone są do wędrówki w poszukiwaniu odpowiednich miejsc dla ich złożenia (fot.2). Opisy w literaturze wskazują, że najbardziej dogodne są dla nich kserotermiczne murawy porośnięte szczotlichą siwą, kostrzewą owczą, macierzanką czy młodniki sosnowe. Takich środowisk jednak w pobliżu nie ma. Zbiornik jest położony wśród pól uprawnych, więc nasuwa się pytanie - gdzie samice tej kolonii składają jaja?

W odległości około 200 metrów znajduje się jedynie niewielki ugór i on jest najbardziej prawdopodobnym miejscem lęgów (fot. 3). Zagrabiliśmy go, by później zaobserwować ewentualne ślady wędrującej samicy.

Za główne zagrożenia istnienia tego stanowiska należy uznać intensywną gospodarkę rolną wokół stawu, która może uniemożliwiać rozród żółwiom oraz wspomniane kłusownictwo. Ponadto należy pamiętać, że unijne dopłaty do upraw nie obejmują powierzchni śródpolnych oczek wodnych, a zatem może pojawić się tendencja do ich zasypywania. Dotacje będą też zachęcały rolników do zaorywania ugorów, nawet gdy z punktu widzenia efektywności gospodarowania jest to bezsensowne - tak właśnie postąpił dzierżawca pola wokół "żółwiowego" stawu.

W celu ochrony stanowiska przed zniszczeniem podjęliśmy działania przewidziane prawem oraz negocjacje z właścicielem pola.

mgr Marek Smolarkiewicz

mgr Marek Zawadzki

PKE Okręg Wielkopolski

Fot. 1 Żółw błotny na naturalnym stanowisku w południowe j Wielkopolsce (M. Smolarkiewicz)

Fot. 2 Żółw błotny (M. Zawadzki)

Fot. 3 Przypuszczalne miejsce lęgów żółwi (M. Zawadzki)

 

 

 

Traszka grzebieniasta w Poznaniu

 

W wielkim mieście nie ma miejsca dla dzikiej przyrody. Choć od wieków człowiek przekształca środowisko dostosowując je do swoich potrzeb, nawet na terenach zurbanizowanych można znaleźć miejsca, gdzie zachowały się na pół naturalne ekosystemy. Występują tam często rzadkie gatunki roślin i zwierząt, dlatego te miejsca powinniśmy poddawać prawnej ochronie.

W Poznaniu nad Wartą, u zbiegu Drogi Dębińskiej i ulicy Piastowskiej znajduje się staw będący przypuszczalnie starorzeczem, w którym odbywa gody największa i najrzadsza z Wielkopolskich traszek - traszka grzebieniasta ( Triturus cristatus).

Długość dorosłych osobników tego gatunku dochodzi do 17 centymetrów. Na okres godów

wybiera ona głębsze i większe zbiorniki niż bardziej pospolita traszka zwyczajna ( Triturus vulgaris) .

W środowisku wodnym grzebieniasta przebywa dłużej od innych traszek, najczęściej od marca do sierpnia.

Samica w okresie godów składa około 400 jaj, które w charakterystyczny sposób przykleja

do zwiniętych liści roślin wodnych. Larwy przeobrażają się po trzech miesiącach. Poza okresem godów traszki przebywają na lądzie, prowadząc skryty, nocny tryb życia, dlatego w dzień można je zobaczyć jedynie w czasie deszczu. Sen zimowy odbywają w środowisku lądowym.

Traszka grzebieniasta należy do gatunków wymierających . W Polsce podlega ochronie

gatunkowej, jest chroniona przepisami Konwencji Berneńskiej, a także jest wpisana na Czerwoną

Listę Zwierząt Ginących i Zagrożonych. Niestety, bierna ochrona tego gatunku przynosi nikłe rezultaty, trudno oszacować liczbę jego przedstawicieli żyjących w Polsce - wiemy jednak, że maleje. Podstawową przyczyną zanikania tego gatunku jest niszczenie miejsc rozrodu poprzez ich zasypywanie, zanieczyszczanie zbiorników, a także zarybianie, ponieważ ryby są zagrożeniem dla larw traszek.

Najbardziej efektywna ochrona tych zwierząt polega na budowie sztucznych zbiorników oraz na oczyszczaniu zarośniętych. Takie środki ochrony częściowo wyrównują ubytki miejsc godów wywołane antropopresją.

Liczbę godujących traszek przy Drodze Dębińskiej oceniliśmy na 50 osobników. Otocznie stawu jest korzystne dla trwałego funkcjonowania tej populacji, bowiem w bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się użytek ekologiczny Dębina i ogrody działkowe, będące zapewne miejscem życia postaci dojrzałych.

Głównym zagrożeniem dla istnienia tego stanowiska jest możliwość zasypania lub zanieczyszczenia stawu. Kilka lat temu wykryliśmy fakt odprowadzania ścieków do stawu z pobliskich zabudowań, lecz po naszej interwencji odcięto źródło zanieczyszczenia .

Niewątpliwie to stanowisko - przypuszczalnie jedyne w Poznaniu - zasługuje na ochronę. Koło PKE- Rataje zaopiekowało się już zbiornikiem usuwając sporo śmieci po odwiedzających to miejsce wędkarzach, planujemy również posprzątanie otoczenia stawu przez młodzież I I I LO dla Dorosłych oraz przeprowadzenie edukacyjnych zajęć terenowych.

Zarząd Okręgu w maju bieżącego roku podjął starania o objęcie go ochroną o randze użytku ekologicznego, aby uchronić staw przed - całkiem realną w centrum miasta - zagładą. O istniejącym niebezpieczeństwie niech świadczy fakt, że sąsiedni staw został kilkanaście lat temu zasypany.

Nasze działania nie przywrócą naturalnego bogactwa przyrody, ale być może ocalą od zagłady jeden gatunek, który dotrwał w naszym mieście do początku XXI wieku .

mgr Marek Zawadzki

prezes Koła Poznań - Rataje

podpis fotografii

Staw przy ulicy Hetmańskiej w Poznaniu - miejsce godów traszki grzebieniastej ( fot. M.Zawadzki )

 

 

Las w obiektywie

KONKURS
FOTOGRAFICZNY

Fotografujemy:

•  Leśne zwierzęta, rośliny i grzyby na naturalnych stanowiskach,

•  Krajobrazy leśne i lasy w krajobrazach,

•  S tare leśniczówki, mosty, drogi, urządzenia kolejowe, krzyże przydrożne, kapliczki i inne obiekty małej architektury sakralnej pod warunkiem, że znajdują się w lesie,

•  Zniszczenia lasów spowodowane czynnikami naturalnymi i gospodarką człowieka.

Preferowane będą fotografie lasów położonych w Wielkopolsce oraz mających przynajmniej pewne cechy biocenoz naturalnych; widoki sztucznych nasadzeń i gospodarki leśnej zaliczamy do kategorii 4.

Zdjęcia przedstawiające tematy 3 i 4 powinny na odwrocie być zaopatrzone w mapkę, z dokładnie zaznaczonym usytuowaniem obiektu i jego krótkim opisem.


REGULAMIN

•  Każdą pracę należy zaopatrzyć w : godło( słowne), tytuł, dokładnie określone miejsce wykonania.

•  Dopuszcza się technikę fotografii czarno - białej lub barwnej, preferowany format 20x30cm., wyklucza się obrazy wydrukowane komputerowo.

•  Uczestnik może dostarczyć dowolną ich liczbę do dnia 10 września 2004 na adres Polskiego Klubu Ekologicznego

61 - 389 Poznań os. Rzeczypospolitej 111 .

•  Do prac należy dołączyć zaklejoną kopertę z godłem na zewnątrz, a nazwiskiem i adresem wewnątrz. Należy w niej zamieścić krótkie oświadczenie o posiadaniu praw autorskich. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi we wrześniu - jego dokładny czas i miejsce będzie podany na stronie www.

•  Zdjęcia będą oceniane w dwóch kategoriach : tematycznej i artystycznej.

•  Zastrzegamy sobie prawo publikowania fotografii. •   

•  Prace konkursowe przechodzą na własność Klubu i mogą być publikowane z podaniem nazwiska autora - przysługuje mu egzemplarz autorski.


NAGRODY

•  Cenne nagrody książkowe ufundowane przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu ,

•  Upominki książkowe ufundowane przez Dom Wydawniczy REBIS,

•  Umieszczenie wyróżnionych zdjęć na okładce biuletynu "Ten Świat" lub innej publikacji Klubu - z podaniem nazwiska autora,

•  Udział w wystawie wybranych prac na targach POLEKO 2004 - z podaniem nazwiska autora,

•  Dyplomy Polskiego Klubu Ekologicznego

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

TURNIEJ EKOLOGICZNY 2004

DLA UCZNIÓW SZKÓŁ PONADGIMNAZJALNYCH WOJEWÓDZTWA WIELKOPOLSKIEGO

 

Zasady udziału w konkursie:

 

Od zawodników oczekuje się posiadania wiedzy z biologii i geografii fizycznej Polski w zakresie liceum ; pytania z ekologii, ochrony środowiska i ochrony przyrody mogą wybiegać poza program szkoły.
Etap I Eliminacje szkolne trwają do 20 września 2004 : do tego czasu zawodnik wykonuje badania lub doświadczenie w jednej z trzech kategorii:

•  Zaplanuj i wykonaj doświadczenie, będące symulacją wpływu człowieka na środowisko przyrodnicze.

Od uczestników oczekuje się pomysłowości, doświadczenia mogą być wykonane np. w terenie, na działce czy w akwarium. Nie wolno w nich wyrządzać krzywdy zwierzętom, zwłaszcza kręgowcom. Przypominamy, że warunkiem poprawności eksperymentu jest przeprowadzenie próby kontrolnej.

•  Zaprojektuj przyrodniczą trasę turystyczną, pieszą lub rowerową, biegnącą w pobliżu Twojego miejsca zamieszkania.

Przebieg trasy powinien być naniesiony na mapę o odpowiedniej skali i opisany w tekście. Wskazane jest, aby w możliwie dużej części wiodła drogami gruntowymi i ścieżkami, aby nie pokrywała się z istniejącymi ścieżkami edukacyjnymi i była reprezentatywna dla danej okolicy. W miejscach szczególnie atrakcyjnych przyrodniczo należy zaplanować przystanki i zredagować ich opis.

•  Wykaż wpływ jednego z czynników abiotycznych na rozmieszczenie organizmów w wybranym

ekosystemie.

Uczestnicy powinni przy pomocy prostych badań terenowych przeprowadzonych w wybranym przez siebie ekosystemie naturalnym lub antropogenicznym wykazać, że liczebność i rozmieszczenie organizmów jest uzależnione od czynników abiotycznych, takich jak temperatura, woda, światło, czynniki chemiczne i mechaniczne. Natężenie tych czynników na ogół nie jest stałe, ulega zmianom w czasie i w przestrzeni.

Sprawozdanie z wykonanej pracy, nie przekraczające 10 stron formatu A-4, powinno być szczegółowo udokumentowane; rysunków, mapek, fotografii nie wlicza się do limitu 10 stron tekstu. Nie przyjmujemy kompilacji gotowych materiałów, wysoko cenimy pomysłowość, oryginalność i własny wkład pracy uczestnika.

 

Czynności związane z udziałem w Turnieju muszą być wykonane z zachowaniem warunków bezpieczeństwa, za zgodą rodziców lub prawnych opiekunów.

Nauczycieli - opiekunów prosimy o ocenę prac pod względem ich zgodności z tematem i samodzielności wykonania.

Należy je przesłać na adres Klubu do dnia 23 września 2004.

 

Etap II Eliminacje wojewódzkie odbędą się w listopadzie 2004 - ich dokładny termin i miejsce będą podane na stronie www. oraz pod numerem (061)887 12 53. Zawodnicy rozwiążą test, w którym szczególny nacisk będzie położony na zrozumienie funkcjonowania ekosystemów lądowych i wodnych, zarówno naturalnych, jak antropogenicznych. Wyłoniona grupa finalistów weźmie udział w eliminacjach ustnych - pytania mogą dotyczyć także Waszych prac.

 

Dodatkowe informacje można uzyskać pod adresem : ekowielkopolska@wp.pl

NAGRODY

•  Cenne nagrody książkowe ufundowane przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki wodnej w Poznaniu oraz Gminny Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu

•  Upominki książkowe ufundowane przez Dom Wydawniczy REBIS.

•  Publikacja wyróżnionych prac na łamach biuletynu Polskiego Klubu Ekologicznego"Ten Świat".

•  Dyplomy Polskiego Klubu Ekologicznego.

 

 

 

Nasze nowe biuro

Wiosną 2004 z powodu wysokich kosztów czynszu, podatku i eksploatacji lokalu przy ul. Woźnej, zajmowanego od wielu lat przez Zarząd Okręgu Wielkopolskiego, postanowiliśmy zmienić adres. Opuściliśmy poznańskie Stare Miasto i wynajęliśmy dwa małe pomieszczenia z niezależnym wejściem, należące do Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 8 w Poznaniu.

Nowa kwatera, leżąca wprawdzie z dala od centrum, ma jednak wiele zalet. Poza zdecydowanie niższym czynszem, należą do nich: łatwy dojazd komunikacją publiczną, swobodne i bezpłatne parkowanie, sąsiedztwo z prężnie działającym kołem Poznań - Rataje i nade wszystko - bliskość szkół średnich, stwarzająca możliwość nawiązywania kontaktów z młodzieżą przez wolontariuszy z Niemiec, których od kilku lat gościmy.

fotka

Polski Klub Ekologiczny

Zarząd Okręgu Wielkopolskiego

61 - 389 Poznań

os. Rzeczypospolitej 111

tel/fax: (061) 887 12 53

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++=

....................................................................................................................

 

Park Krajobrazowy Puszcza Zielonka powiększony

Wieloletnie starania stowarzyszenia ekologicznego "Ku Przyszłości" działającego na terenie podpoznańskiej gminy Pobiedziska, zdecydowanie popierane przez Okręg Wielkopolski PKE, przyniosły wreszcie długo oczekiwane efekty. W piśmie skierowanym do mnie 26 stycznia 2004 Wojewoda Wielkopolski, pan Andrzej Nowakowski poinformował, "...że obecnie podpisane rozporządzenie dotyczące powiększenia granic wymienionego parku krajobrazowego oczekuje na druk w Dzienniku Urzędowym Województwa Wielkopolskiego".

Dziękujemy panu Wojewodzie i podległym mu służbom ochrony przyrody i niecierpliwie oczekujemy na dalsze, podobne wiadomości. Ciężar odpowiedzialności za ochronę przyrody spoczywa głównie na administracji państwowej i trzeba mieć świadomość, że tempo powiększania obszarów chronionych zdecydowanie nie nadąża za szybko postępującą antropopresją. Liczymy na szybkie zakończenie zainicjowanej przez nasz Klub, zaawansowanej już procedury objęcia ochroną prawną doliny Cybiny, której seminaturalne środowiska są wyjątkowo dobrze zachowane i stanowią szczególną enklawę na obrzeżach Poznania.

Marek Smolarkiewicz

prezes Zarządu Okręgu Wielkopolskiego

Polskiego Klubu Ekologicznego

Rys. Szkic sytuacyjny południowo-wschodniej części Puszczy Zielonki, włączonej do Parku Krajobrazowego (rys. A. Szloser)

Fot. 1 Rezerwat Jezioro Czarne w Puszczy Zielonce (M. Smolarkiewicz)

Fot. 2 Porastające lasem torfowisko na Jeziorze Czarnym (M. Smolarkiewicz)

Fot. 3 Betonowe skrzynki lęgowe dla ptaków wrosły w pejzaż Puszczy Zielonki (M. Smolarkiewicz)

 

Lasy Nadleśnictwa Doświadczalnego Zielonka

 

Lasy Nadleśnictwa Doświadczalnego Zielonka, zajmujące powierzchnię ponad 4000 ha, położone są w odległości około 20 km na północny wschód od miasta Poznania (ryc. 1). Pełnią przede wszystkim rolę bazy dydaktycznej i naukowej dla studentów i pracowników Akademii Rolniczej im. Augusta Cieszkowskiego. Są też zapleczem rekreacyjno-turystycznym dla mieszkańców Poznania i okolicznych miejscowości.


Obszar, na którym położone są opisywane tereny leśne, stanowił do XV wieku część szerokiego pasa puszczy, ciągnącej się wzdłuż obu stron doliny Warty. Dopiero rozwój osadnictwa, począwszy od XVI wieku i trwający prawie nieprzerwanie do XVIII wieku, zmienił jego charakter. Zaczęły tutaj powstawać takie osiedla, jak Potasze, Huciska, Kamińsko, Pławno, Zielonka. W ślad za tym rozpoczął się okres wylesień dawnej puszczy. Proces ten przerwany został dopiero na przełomie XIX i XX wieku.

Do pierwszego rozbioru Polski lasy, których część wchodzi obecnie w skład Nadleśnictwa Doświadczalnego Zielonka, stanowiły dobra królewskie, których zarządcą był najprawdopodobniej Mycielski - kasztelan poznański. Po pierwszym rozbiorze Polski lasy i dobra królewskie przejął rząd pruski, który deklaracją o inkameracji w 1796 roku rozdzielił zarząd lasów od dóbr ziemskich. Tym samym stworzył podstawy przyszłej leśnej jednostki administracyjnej.

W okresie wojen napoleońskich i krótko po nich, lasy początkowo należały do Wielkiego Księstwa Poznańskiego, następnie w 1815 roku ponownie wróciły do Prus i zostały przekazane Radcy Kameralnemu Wildeganzowi, jako nagroda za zasługi wojenne. W 1817 r. przekazano je z kolei pruskiej instytucji Generalnej Dyrekcji Kasy Wdów. Ten stan rzeczy trwał do 1827 roku, kiedy to lasy zielonkowskie włączono z powrotem do lasów państwowych, do ówczesnego nadleśnictwa Gozdowo, z siedzibą w Jeziercach. Według niektórych źródeł w 1838 roku siedzibę urzędu Nadleśnictwa przeniesiono do Zielonki i zmieniono wówczas nazwę na Nadleśnictwo Zielonka. Informacja ta nie jest jednak stuprocentowo pewna, gdyż według map historycznych (ryc. 2) podziału gospodarczego lasu na oddziały, świadczącego jednoznacznie o administrowaniu tym terenem, dokonano najpierw w części południowo-zachodniej obecnego Nadleśnictwa, natomiast przy obecnej osadzie Zielonka niemal do końca lat 80-tych XIX wieku nie ma na prezentowanej mapie nawet wzmianki o istnieniu w tym miejscu siedziby Nadleśnictwa. Siedziba taka widnieje za to w miejscu, gdzie obecnie położona jest miejscowość Trzaskowo.

 

Do początku wieku XIX nie można właściwie mówić o jakiejkolwiek gospodarce leśnej na tych terenach. Ograniczano się tylko do przypadkowego cięcia po całym lesie, w poszukiwaniu odpowiedniego materiału na opał czy budulec, a ponadto dewastowano lasy przez wypas bydła i owiec. Pomimo tych działań ówczesne drzewostany były wciąż różnowiekowe. Na niewielkich powierzchniach spotykało się zarówno młode pokolenie, jak i kępy starszych drzew. W składzie gatunkowym, w przeciwieństwie do późniejszego okresu, przeważał dąb, na następnym dopiero miejscu była sosna.

Pod wpływem wprowadzonej od XIX wieku planowej gospodarki leśnej, stan i skład lasów zaczął się stopniowo przeobrażać. W wyniku zalesiania powierzchni bezleśnych, jak i odnawiania rozległych zrębów, zróżnicowana wcześniej struktura wieku uległa uproszczeniu (powstawały rozległe powierzchnie drzewostanów o tym samym wieku), a w składzie gatunkowym lasów dominować zaczęła sosna. Stan taki utrzymuje się do dziś.

Pomimo poważnego stopnia degeneracji szaty roślinnej, co nie jest specyfiką wyłącznie opisywanego obszaru, ale i całej Wielkopolski, na terenie Nadleśnictwa Doświadczalnego Zielonka zachowały się również bardzo cenne fragmenty, o różnym znaczeniu dla ochrony szaty roślinnej i krajobrazu. Najcenniejsze z nich, chroniące pewne układy ekosystemowe, objęte zostały ochroną prawną. Są to rezerwaty Jezioro Czarne i Jezioro Pławno. Pewnego rodzaju formą ochrony są też "drzewostany dydaktyczne", które ze względu na siedlisko, skład gatunkowy i inne wyjątkowe cechy wyłączone zostały z użytkowania i służą celom edukacyjnym.

O bogactwie szaty roślinnej świadczy obecnie m.in. szeroka lista gatunków roślin drzewiastych wyróżnionych na opisywanym terenie. Przeprowadzona przez Danielewicza i Strzelińskiego (1994) inwentaryzacja dendrologiczna wykazała na terenie omawianego obiektu obecność 55 gatunków drzew, zarówno rodzimego jak i obcego pochodzenia oraz 46 gatunków krzewów. Bogata jest też lista zbiorowisk roślinnych wyróżnionych w Nadleśnictwie Doświadczalnym Zielonka. Wprawdzie dominującym zbiorowiskiem jest leśne zbiorowisko zastępcze, a więc sztuczny układ, o składzie gatunkowym drzewostanu niezgodnym z roślinnością potencjalną, ale liczne i dobrze wykształcone są też szczególnie cenne fragmenty lasu, wymagające ochrony z mocy rozporządzenia Ministra Środowiska z dn. 14 sierpnia 2001 r. w sprawie określenia rodzajów siedlisk przyrodniczych podlegających ochronie (Dz. Ust. nr 92, poz. 1029). Należą do nich: grądy środkowoeuropejskie ( Galio sylvatici-Carpinetum betuli ), kwaśne dąbrowy ( Calamagrostio arundinaceae-Quercetum petraeae ), kwaśne buczyny ( Luzulo pilosae-Fagetum ), bory i lasy bagienne ( Vaccinio uliginosi-Pinetum , Sphagno squarrosi-Alnetum , Ribeso nigri-Alnetum ), łęgowe lasy dębowo-wiązowo-jesionowe ( Ficario-Ulmetum minoris ), lasy łęgowe ( Fraxino-Alnetum ). Wśród wymienionych dominują dwa pierwsze zbiorowiska, których charakterystykę przedstawiono poniżej.

Grąd środkowoeuropejski (las dębowo-grabowy). Bogaty florystycznie, żyzny lub średnio żyzny las liściasty, typowy dla umiarkowanej strefy klimatycznej, z wielogatunkowym i wielowarstwowym drzewostanem, z przewagą dębów i grabu oraz z udziałem lipy. Na opisywanym terenie górne piętro drzewostanu (a1) buduje przede wszystkim dąb szypułkowy z mniej lub bardziej obfitym udziałem dębu bezszypułkowego, a w płatach zniekształconych przez gospodarkę leśną także sosna. W domieszce trafiają się modrzew, sporadycznie tylko lipa drobnolistna, klon, jawor i jesion,

Niższe piętro drzewostanu (a2) jest na ogół silnie rozwinięte i pokrywa do 95% powierzchni. Buduje je przede wszystkim grab, rzadziej jawor, a na siedliskach zniekształconych także czeremcha amerykańska. Sporadycznie w warstwie tej występowały: lipa drobnolistna, czereśnia, osika, wiąz szypułkowy, leszczyna (drzewiaste formy) i kilka innych gatunków.

Warstwę krzewów (b) budują głównie: podrost grabu, dębu szypułkowego i bezszypułkowego, rzadziej lipy drobnolistnej, buka, jesionu, jawora, wiązów i brzozy brodawkowatej Podrostowi drzew towarzyszą krzewy: leszczyna, kruszyna, czeremcha amerykańska, która na potencjalnych (ale obsadzonych sosną) siedliskach grądowych znajduje optymalne warunki do wzrostu.

Warstwa zielna (c) jest zazwyczaj dość bujnie wykształcona i pokrywa do 90% powierzchni. Ogólnie ma charakter trawiasto-ziołoroślowy. Do jej najważniejszych składników należą: zawilec gajowy ( Anemone nemorosa ) , fiołek leśny ( Viola reichenbachiana ) i fiołek Rivina ( V. Riviniana ) , trędownik bulwiasty ( Scrophularia nodosa ) , dąbrówka rozłogowa ( Ajuga reptans ) , perłówka zwisła ( Melica nutans ) i prosownica rozpierzchła ( Milium effusum ).

Warstwa mszysta (d), jakkolwiek obecna niemal we wszystkich zbadanych płatach zespołu, jest przeważnie słabo rozwinięta i osiąga pokrycie do 5%, wyjątkowo 10-15%. Jej najczęstszym składnikiem jest żurawiec falistolistny ( Atrichum undulatum ).

Stan zachowania, zagrożenia i tendencje dynamiczne. Brzeg i Wojterska (1996) zaliczyli Galio sylvatici-Carpinetum do zespołów w Wielkopolsce częstych, ale silnie zagrożonych. Na opisywanym terenie grąd stanowi dominujący typ potencjalnej roślinności naturalnej, ustępuje jednak zdecydowanie innym jednostkom wyróżnionym wśród roślinności rzeczywistej. Stosowanie już od XIX wieku wielkopowierzchniowych zrębów zupełnych oraz odnawianie lasu monokulturami sosnowymi spowodowało, że na siedliskach grądu środkowoeuropejskiego panują aktualnie często nierozpoznawalne w aspekcie fitosocjologicznym leśne zbiorowiska zastępcze, często ze znacznym udziałem neofitów (dębu czerwonego, robinii akacjowej, czeremchy amerykańskiej, niecierpka drobnokwiatowego i in.).

Środkowoeuropejska kwaśna dąbrowa trzcinnikowa. Średnio-, rzadziej wysoko- lub niskopienny, z reguły wielowarstwowy, ale mniej lub bardziej widny (rzadko silniej cienisty) las mieszany, z przewagą dębu bezszypułkowego i runem trawiasto-krzewinkowym.

Górne piętro drzewostanu (a1) z natury buduje dąb bezszypułkowy, z mniejszym lub większym udziałem dębu szypułkowego oraz sosny (większy udział lub dominacja tej ostatniej jest z reguły efektem działalności człowieka). W domieszce występuje brzoza brodawkowata, buk, modrzew i introdukowany dąb czerwony.

Niższe piętro drzew (a2), o pokryciu od znikomego do 80% (niekiedy warstwy tej brak), budują dęby: bezszypułkowy i/lub szypułkowy.

Warstwa krzewów (b) nie jest zbyt silnie rozwinięta. Najczęściej można w niej spotkać takie gatunki jak czeremcha amerykańska, buk czy głóg jednoszyjkowy, a sporadycznie także żarnowca.

Warstwa zielna (c) jest z reguły dość silnie rozwinięta i pokrywa do 90% powierzchni zdjęć fitosocjologicznych. Dominuje w niej zwykle trzcinnik leśny ( Calamagrostis arundinaceae) oraz borówka czernica ( Vaccinium myrtillus ) . Rzadziej o charakterze runa decydują trawy, a niekiedy też paproć orlica ( Pteridium aquilinum ).

Warstwa mszysta (d) jest zawsze obecna, skupiając się w mniejsze lub większe kępki. Stałymi jej składnikami są mchy typowe dla kwaśnych dąbrów: knotnik zwisły ( Pohlia nutans ) i płonnik strojny ( Polytrichastrum formosum ).

Stan zachowania, zagrożenia i tendencje dynamiczne. Brzeg i Wojterska (1996) uznali kwaśną dąbrowę trzcinnikową za zbiorowisko w Wielkopolsce częste, zagrożone w nieokreślonym stopniu. Na opisywanym terenie zespół ten także występuje często i na rozległych powierzchniach, a jego potencjalne siedliska są jeszcze rozleglejsze. Najlepiej wykształcone, zbliżone do naturalnych fitocenozy występują głównie w leśnictwie Stęszewko.

Stan zachowania zespołu ogólnie jednak nie jest najlepszy. Przeważają postacie z przewagą sosny w drzewostanie. Mimo wszystko zachowują one jednak, przynajmniej w drzewostanach starszych klas wieku, swój charakter i skład florystyczny. Możliwe jest to dzięki na ogół dobremu odnawianiu się dębów pod sosną i tworzeniu przez nie z czasem zwartych drzewostanów podokapowych.

Jak przytoczono, stan, nawet tych najcenniejszych zbiorowisk, wymaga aktywnej troski ze strony człowieka, by naprawić błędy niewłaściwej gospodarki leśnej z przełomu XIX i XX wieku oraz pierwszej połowy wieku XX. Dba o to obecnie administracja Nadleśnictwa Doświadczalnego Zielonka. Ponowne zagrożenie ekosystemów opisywanego terenu może jednak przyjść z innej strony.

W okresie od XVI do XIX wieku ówczesną puszczę zaczął niszczyć proces osadnictwa. Koło historii może się niestety zatoczyć. W ciągu ostatnich kilkunastu lat Park Krajobrazowy Puszcza Zielonka, którego część stanowią lasy Nadleśnictwa Doświadczalnego Zielonka, stał się atrakcyjnym terenem dla osadnictwa głównie rekreacyjnego, ale także, w coraz większym stopniu i całorocznego (osiedla Potasze, Kamińsko, Tuczno). Skutki tego najdotkliwiej widać na przykładzie Jeziora Kamińsko i jego okolic, gdzie spadek poziomu wody jeziora o ponad 2 metry na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, w związku ze znacznym poborem wody przez rozrastające się osiedle domków rekreacyjnych, spowodował nieodwracalne zmiany w środowisku.

Parki Krajobrazowe stanowią formę ochrony przyrody, w której szczególną uwagę zwraca się na wypracowywanie, na poziomie lokalnym, metod harmonijnego układu pomiędzy człowiekiem a Przyrodą. Oby na terenie Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka układ ten nie uległ całkowitemu zniszczeniu.

dr inż. Irmina Maciejewska-Rutkowska 1

dr inż. Paweł Rutkowski 2

Akademia Rolnicza im. A. Cieszkowskiego w Poznaniu

1 Katedra Botaniki Leśnej

ul. Wojska Polskiego 71d

2 Katedra Hodowli Lasu

ul. Wojska Polskiego 69

60-625 Poznań

......................................................................................................................

 

 

 

 

 

 

.......

Wandale z Uzarzewa

Dwa lata temu, w okolicy jeziora Uzarzewskiego w dolinie Cybiny zainstalowano kilka tablic edukacyjnych tworzących ścieżkę przyrodniczo - dydaktyczną. Zostały one sfinansowane przez WFOŚiGW w Poznaniu oraz Gminę Swarzędz. Ich ustawienie w terenie wykonano społecznie, dzięki staraniom naszego Koła PKE. Spełniały one swoją funkcję edukacyjną, zwracając uwagę mieszkańców i turystów na walory przyrodnicze tej okolicy.

Wiosną tego roku większość z nich została bezsensownie zniszczona. Niektóre wyrwano, połamano i porzucono (fot.), jedną zrzucono z mostu do Cybiny, inną, zainstalowaną na dużym, drewnianym stojaku z daszkiem wyrwano razem z betonowym fundamentem i przeniesiono kilkanaście metrów na brzeg jeziora po to, by zrobić z niej ... pomost dla wędkarzy - kłusowników.

Zgłosiliśmy ten akt wandalizmu Policji, lecz pozostaje żal, że nie wszyscy potrafią docenić i uszanować cudzą pracę oraz poniesione koszty. Wolą je niszczyć, zamiast z nich korzystać.

Zbigniew Stanisławski

prezes Koła PKE w Swarzędzu

Jedna ze zniszczonych tablic ścieżki przyrodniczo - dydaktycznej (fot. M. Smolarkiewicz )

...........................................................................................................................................................

MOŻLIWOŚCI ZASTOSOWANIA TOPOLI W ZADRZEWIENIACH MIEJSKICH A, B

 

Ekologia 2,3

Rodzaj Populus - topole reprezentują w Polsce trzy gatunki. Są to: topola biała (białodrzew), topola czrna (sokora), topola drżąca (osika) i topola szara (mieszaniec t. białej i osiki). Poza wymienionymi, w XX wieku wprowadzono w naszym kraju na szeroką skalę liczne odmiany i mieszańce topoli amerykańskich. W środowisku naturalnym krajowe gatunki topoli występują najczęściej w dolinach rzek, tj. na siedliskach żyznych, bogatych w próchnicę i składniki pokarmowe, z dostępną dla korzeni wodą gruntową. Wykształcając prosty pień i gęstą koronę dorastają w naturze często do potężnych rozmiarów, co wyróżnia te drzewa na tle towarzyszących im zbiorowisk roślinnych. Z gatunków krajowych, szczególnie dekoracyjnym drzewem jest topola biała. Oprócz majestatycznych rozmiarów, wyróżnia ją jasna, kredowo-biała kora oraz ciemnobłyszczące, pokryte od spodu białym, filcowatym kutnerem, liście.

Do naturalnych cech topoli zaliczyć można:

•  szybki wzrost, nawet do 2 metrów rocznie,

•  duże zapotrzebowanie na wodę i składniki pokarmowe,

•  wytwarzanie największych w naszej szerokości geograficznej rozmiarów koron drzew,

•  zdolność wykształcania prostego, gładkiego i bezsęcznego pnia o wysokości do 20-25 metrów, szczególnie u odmian uprawnych, tzw. topoli euroamerykańskich ("kanadyjskich").

 

Zastosowanie topoli 1,2,3

Zainteresowanie tym rodzajem drzew pojawiło się w Europie na przełomie XIX i XX wieku. Przyczyną tego był głęboki deficyt drewna, co związane było z masowymi wylesieniami w krajach zachodniej i południowej Europy. Prace selekcyjne i hodowlane na szerszą skalę podjęto wówczas we Włoszech, Holandii, Belgii. Siłą napędową tych badań była perspektywa szybkiego uzyskania kilkakrotnie większej masy drzewnej niż z innych gatunków drzew. Wiek rębności plantacji topoli wynosi bowiem około 25 lat, wobec 80 do 100 lat jaki musi upłynąć u sosny, głównego gatunku lasotwórczego. Uzyskane w tak krótkim czasie (25 lat) drewno, znalazło wówczas zastosowanie w przemyśle celulozowo-papierniczym do wyrobu papieru i tektury oraz do wyrobu sklejek, płyt pilśniowych, opakowań, palet itp. Inne rodzaje zastosowań to produkcja desek rysunkowych, zabawek oraz jako surowiec w przemyśle zapałczanym. W budownictwie z drewna topoli wykonywano belki, krokwie, bale i gonty. Ze względu na oryginalny rysunek słojów, używano je także do wyrobu oklein.

Brak zapachu oraz łatwość obróbki umożliwiły także jego wykorzystanie do celów spożywczych (łyżki, kopyście, podstawki itp.) oraz użytkowych, jako opakowania markowych alkoholi, cygar itp. Natomiast lekkość drewna topoli zaowocowała przeznaczeniem go do produkcji chodaków i drabin.

Renesans przechodzi funkcja opałowa drewna topoli w zabudowie rezydencjonalnej, ze względu na jasny, bezwonny i wydzielający najmniej iskier i dymu, płomień.

W krajobrazie rolniczym, w zadrzewieniach śródpolnych, topole są składnikiem budowanych pasów wiatrochronnych pełniąc funkcję tzw. przedplonu. Jako pierwsze z drzew tworzą bariery biologiczne do czasu rozwoju innych gatunków, mogących przejąć te funkcje po okresie 20 - 30 lat.

Na terenach o wysokim poziomie lustra wody, topole mogą posłużyć do zmiany warunków wilgotnościowych gleby. Umożliwia to uzyskanie zaplanowanego efektu osuszania podłoża, wzbogacając jednocześnie atmosferę w wilgoć, w stosunkowo krótkim czasie. Dane z literatury podają, że jeden dorosły osobnik jest zdolny do wytranspirowania latem do 400 litrów wody na dobę 6 !

Oprócz naszej osiki, w wyniku prac hodowlanych, otrzymano mieszańce topoli europejskich i amerykańskich cechujące się dobrym wzrostem na glebach uboższych. Dzięki tej właściwości drzewa te znalazły zastosowanie przy zalesianiu nieużytków, hałd i wysypisk. Zaletą wprowadzenia topoli w zadrzewieniach rekultywacyjnych jest ich głęboki i gęsty system korzeniowy. Właściwość ta umożliwia zainicjowanie aktywności biologicznej nawet w głębszych warstwach podłoża. Szybki wzrost i związane z tym duże zapotrzebowanie na składniki pokarmowe umożliwiły zastosowanie topoli jako tzw. fitoremediatorów tj. roślin używanych do oczyszczania podłoża z niepożądanych lub toksycznych dla innych roślin, stężeń pierwiastków.

 

 

Widok stoku Cytadeli w roku 1945 , jako efektu ciężkich walk o "twierdzę Poznań". Patrząc na obecnie zadrzewione stoki Cytadeli (zdjęcie dolne) trudno je porównać z sytuacją z 1945 roku. Na pierwszym planie topole posadzone wzdłuż ulicy Armii Poznań w latach 50- tych ubiegłego stulecia.

 

Topole w Poznaniu

W Poznaniu po II wojnie światowej największym problemem stała się odbudowa miasta, zniszczonego w ponad 60 % ! Równolegle z odbudową dzielnic miasta, pojawiła się konieczność wprowadzenia tzw. zieleni wysokiej. Ze względu na skalę zniszczeń oraz odczuwany dyskomfort mieszkania w śródmieściu spowodowany deficytem zieleni, często decydowano się na sadzenie topoli jako gatunku szybko rosnącego, o znanych już z okresu przedwojennego, walorach użytkowych. W skrajnych przypadkach całe fragmenty miasta były pozbawione drzew i krzewów . W tej sytuacji sadzenie gatunków i odmian topoli było, dzisiaj nie uświadamianą, koniecznością. Taka sytuacja miała miejsce m. in. przy ul. Armii Poznań, przy Cytadeli. Kierujący wówczas pracami zieleni miejskiej w Poznaniu mgr inż. B. Lisiak zdecydował się na posadzenie topoli jako drzew przyulicznych przy tej arterii, nie zakładając jednak iż będzie to nasadzenie docelowe, tzn. do czasu naturalnej śmierci drzewostanu 4 . Perspektywa z jaką sadzono te, monstrualnych dziś rozmiarów, drzewa wynosiła około 30 lat. Patrząc dzisiaj na zadrzewione stoki Cytadeli trudno je porównać z sytuacją z 1945 roku. W chwili obecnej usunięcie topoli nie spowoduje ubytku zieleni w tym miejscu, a pozwoli na poprawę warunków życiowych dla cenniejszych gatunków drzew (m. in. cisów) rosnących na stoku Cytadeli .

Analogiczny przykład tymczasowego zastosowania topoli znajduje się na terenie Zespołu Szkół Budowlanych na osiedlu Raszyn. Widoczne na zdjęciu topole posadzono tam na przemian z lipami. Obecnie, aby umożliwić nieskrępowany rozwój drzew docelowych tj. lip, należy usunąć zagłuszające je topole. W przeciwnym razie należy się liczyć z deformowaniem koron lip oraz z ich ogólnym osłabianiem i zamieraniem, przez dominujące nad nimi osobniki topoli .

Przykład umiejętnego przycięcia konarów topoli można obserwować przy wielopasmowej arterii jaką stanowi ulica Dąbrowskiego, na odcinku od

 

 

Otoczenie boiska Zespołu Szkół Budowlanych między ulicami Raszyńską i Promienistą. Posadzenie na przemian topoli i lip było zabiegiem przemyślanym. Umożliwiło to stworzenie zielonego obramowania terenu szkoły w stosunkowo krótkim czasie (kilku lat). Obecnie, dominujące osobniki topoli należy usunąć, aby umożliwić prawidłowy rozwój lip, przewidzianych jako drzewa docelowe.

 

Alei Polskiej do ulicy Lotniczej. W szybkim tempie drzewa osiągnęły tam docelowe rozmiary, tworząc, tak potrzebne w pobliżu tras komunikacyjnych, naturalne obramowanie . Obecnie, po ograniczeniu rozmiarów ich koron, istnieją warunki do posadzenia między nimi drzew docelowych, które przejmą za kilka lat funkcję osłon biologicznych.

 

Właściwości topoli 2, 3, 8, 9, 10, 11,13

Niezależnie od wymienionych zastosowań topoli, w literaturze podaje się zarówno pozytywne, jak i negatywne cechy tych drzew.

Do pozytywnych cech topoli zaliczyć można:

•  należą do drzew o największych wskaźnikach asymilacji CO 2 ,

•  posiadają najwyższą zdolność transpiracji. W miejscach dostatecznie zaopatrzonych w wilgoć, np. w dolinach rzek lub w pobliżu zbiorników wodnych oddziaływanie to uznać można za korzystne, dla zwiększenia wilgotności zbyt suchego powietrza w miastach,

•  posiadają zazwyczaj wysoką tolerancję na zanieczyszczenia powietrza i gleby ,

•  ze względu na silny system korzeniowy, uważane są za drzewa tolerujące zapłytowanie powierzchni (w Poznaniu cecha ta nie znajduje potwierdzenia ze względu na bardzo niskie sumy opadów w czasie wegetacji, potęgujące kompleks negatywnych czynników środowiska miejskiego),

•  cechuje je duża zdolność do regeneracji korzeni i pędów ,

•  łatwe rozmnażanie wegetatywne umożliwia obniżenie kosztów zakupu młodych drzew oraz skraca ich czas rozwoju w szkółkach do 2-4 lat.

 

Rozpatrując ogół właściwości tego rodzaju należy dostrzec także cechy negatywne którymi na obszarach zurbanizowanych są:

•  najwyższa zdolność transpiracji w porównaniu do innych gatunków leśnych, co jest przyczyną osuszania środowiska glebowego (topole biała i czarna transpirują do 15 g wody na 1 g świeżej masy liścia / dobę ). Posiadają specjalną budowę tkanek umożliwiających największą wśród drzew szybkość przewodzenia wody. Właściwość ta na terenach śródmiejskich pogłębia deficyt wilgoci glebowej,

•  potrzebują aż 500 l wody na wyprodukowanie 1 kg suchej masy (buk 300 l, sosna 170 l),

•  szybki wzrost pociąga za sobą duże zapotrzebowanie na substancje odżywcze. Jest ono 7-9. krotnie większe niż u wielu drzew leśnych. W warunkach miejskich prowadzi to do postępującego wyjaławiania podłoża, przy jednoczesnym braku możliwości nawożenia i samonawożenia gleby na terenach zabudowanych,

•  skłonność do wytwarzania odrostów korzeniowych oraz wysadzanie nawierzchni chodników i jezdni rozrastającymi się korzeniami. Stanowi to bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa pieszych i kierujących pojazdami,

•  zaśmiecanie otoczenia puchem w okresie kwitnienia. Wg badań krakowskiej AM, kwitnienie osobników żeńskich nie jest przyczyną dolegliwości alergicznych 12 . Natomiast pyłek z osobników męskich wywołuje efekty uczuleniowe jedynie u 7-9 % pacjentów 5 ,

•  kruchość i łamliwość gałęzi i konarów począwszy od wieku 20-40 lat. W miastach jest to przyczyną skarg i monitów mieszkańców żądających ich przycięcia bądź eliminacji drzew. Stwarza to także realne niebezpieczeństwo wypadków podczas silnych wiatrów,

•  podatność na rozwój w koronach jemioły ( Viscum album L.). Masowe opanowanie drzew przez jemiołę, prowadzi w konsekwencji do zasychania całych drzew !

 

Problemy funkcjonowania topoli na terenach miast 6, 7, 10

Dziedzicząc osiedla z lat 50- 60- tych, często otrzymaliśmy wraz z nimi tzw. "problem topolowy". W praktyce konserwatorskiej terenów zieleni miejskiej, spotykamy się z następującymi zagadnieniami:

  • skrajność - zazielenianie wszystkiego i wszędzie, " im więcej tym lepiej "- zadrzewianie małych trawników na skwerach czy fragmentów łąk w parkach, które stanowią niezbędny element kompozycyjny, płaszczyznę odniesienia dla struktury kompozycji. Negatywny przykład całkowitego zadrzewiania jedynej polanki, obserwujemy dzisiaj w Parku Gustawa Manitiusa (d. Zwycięstwa) w Poznaniu,
  • brak wiedzy o naturalnych rozmiarach drzew. W wyniku tego podejmowano błędne decyzje o lokalizacji nasadzeń, nie uwzględniające docelowych rozmiarów drzew. W efekcie zbyt gęstego sadzenia, w wieku pełnej dorodności, występuje nadmierne zagęszczenie koron, powodujące efekt wypłonionej zieleni ,
  • wpływ na warunki klimatyczne dzielnic. Nadmiernie rozrośnięte, gęste ściany zadrzewień topoli mogą przy ich niewłaściwym usytuowaniu hamować prędkość wiatru tj. naturalne procesy przewietrzania miast ,
  • bujny rozwój i pełne zwarcie koron powoduje przesuszenie i wyjałowienie gleby co wraz z zacienieniem skutkuje rażącym brakiem naturalnej okrywy roślinnej w postaci traw i roślin okrywowych,
  • niedostatek krzewów i bylin przy "monokulturze" drzew. S truktura ilościowa rodzajów zieleni w kompozycji, tj. drzew do krzewów do bylin, powinna wynosić w przybliżeniu jak 1 : 5 (10) : 100 , przy zapewnieniu, innym niż drzewa roślinom, warunków do ich dobrego rozwoju (tj. dostępu światła i opadów),
  • na terenach miast często spotykamy się z chaotycznym rozmieszczeniem drzew wewnątrz tzw. zieleni osiedlowej. Jest to wynikiem nieprzemyślanej kompozycji lub jej brakiem i dowolnym rozmieszczeniem roślin,
  • lokalizacja drzew o silnie penetrujących korzeniach powoduje częste awarie sieci instalacji podziemnych w tym niszczenie fundamentów lżejszych budowli, unoszenie chodników, jezdni itp.,
  • konieczność usunięcia, w sytuacjach szczególnych, nawet zdrowych drzew.
    Wycięcie i usunięcie drzewa jest czynem nieodwracalnym . Decyzje takie muszą być podjęte po głębokim przeanalizowaniu wszystkich uwarunkowań, na podstawie najlepiej pojętej wiedzy i doświadczenia, a przy braku możliwości innych działań, polegających na redukcji korony, zabiegów prześwietlenia itp. Należy pamiętać o tym że czas oczekiwania na efekty biologiczne i krajobrazowe, nawet w przypadku dobrego przyjęcia się młodych drzewek, może wynosić do kilkunastu lat ,
  • opinie na temat sadzenia topoli w mieście zależą od położenia mieszkania zainteresowanych. Osoby borykające się z problemami przegęszczonej i zacieniającej zieleni żądają ich usunięcia lub drastycznej redukcji koron drzew. Natomiast osoby mieszkające powyżej koron drzew bądź na osiedlach gdzie nie występują te problemy, często sprzeciwiają się wszelkim cięciom, nie zważając na sytuację uprzednio wymienionych. Warto przy tym podać, że zacienienie mieszkań dolnych kondygnacji, przy pełnym nasyceniu wnętrz blokowych wysoką, zwartą zielenią, zmusza do korzystania przez mieszkańców z oświetlenia elektrycznego nawet w słoneczne dni (!).

 

Możliwości wykorzystania topoli w architekturze krajobrazu 7, 9, 10

Umiejętnie prowadzone działania kształtowania zieleni miejskiej jako ogniwa architektury krajobrazu powinny uwzględniać:

  • podkreślanie i akcentowanie elementów struktury przestrzennej miasta (naprowadzenia, osie widokowe, węzły komunikacyjne),
  • funkcje estetyczną zieleni , tj. efekt plastyczny zieleni jako kompozycji form pokrojowych, strukturalnych i barwnych w ujęciu sezonowym ,
  • stosowanie takich elementów kompozycyjnych jak rząd, aleja, dominanta, soliter, zamknięcie kompozycyjne,
  • konieczność podjęcia działań zapewniających przewietrzanie wnętrz urbanistycznych (architektonicznych). Wypełnienie wnętrz międzyblokowych nadmiernie rozrośniętymi drzewami, np. topolami, sprzyja powstawaniu zastoisk powietrza. Powoduje to lokalny wzrost stężeń zanieczyszczeń oraz sprzyja inwersji temperatury i nasyceniu mgieł zanieczyszczeniami. Wzmaga to choroby układu oddechowego, układu krążenia oraz objawów reumatycznych,
  • właściwy dobór drzew i krzewów oraz ich niezbędną, profesjonalną pielęgnację ,
  • uwzględnianie miejsc wymagających uzupełnienia nasadzeń , co dotyczy zarówno ich wprowadzenia jak też wymiany istniejących,
  • największe znaczenie dla środowiska posiadają drzewa i krzewy o w pełni wykształconych koronach , dzięki maksymalnej w takich warunkach, powierzchni ich liści. Rośliny pozbawione gałęzi bocznych do znacznych wysokości nie spełniają w takim stopniu roli ani barier biologicznych, ani estetycznych (posiadają zredukowane możliwości pochłaniania CO 2 , zatrzymywania pyłów, nie stanowią bariery dla rozprzestrzeniania się hałasu itp.).

 

 

Wnioski:

•  Topole, zwłaszcza gatunki rodzime, są nierozerwalnie związane z naszym krajobrazem. Są pełnoprawnym elementem zadrzewień od dawna stosowanych w Polsce, także na terenach zurbanizowanych.

•  Dzięki dużej zdolności asymilacji CO 2 , drzewa te pełnią ważną rolę w oczyszczaniu atmosfery z zanieczyszczeń gazowych. Na terenach wokół zakładów i okręgów przemysłowych o nadmiernej zawartości dwutlenku węgla, stosowanie gatunków topoli jest koniecznością, zarówno ze względów sanitarnych jak i praktycznych (szybki wzrost i efekt ozdobny).

•  Potężne rozmiary dorosłych topoli skłaniają do umieszczenia ich w kompozycjach zieleni i założeniach krajobrazowych jako dominant. Przy dłuższej perspektywie funkcjonowania takich założeń niż kilkudziesięcioletnia, należy uwzględnić przejęcie funkcji dominanty przez inne dorodne gatunki (np. buki, dęby, jesiony i in.).

•  Długość życia rodzajów szybko rosnących w tzw. zabudowie międzyblokowej i na terenach śródmiejskich musi być ograniczona cezurą czasową. Dla wielu gatunków i odmian topoli jest to przedział od 15 do 30 lat .

•  Dotychczasowe problemy związane z rozwojem topoli na terenach miast, były spowodowane ich nieprawidłowym zastosowaniem. Wyrazem tego były: •   

•  nieuwzględnianie docelowych rozmiarów dorosłych drzew w miejscach ich wysadzania, zarówno w zadrzewieniach przyulicznych jak i we wnętrzach międzyblokowych,

•  sadzenie osobników żeńskich, zaśmiecających otoczenie białym puchem w okresie kwitnienia.

•  Ze względu na krótkowieczność i kosztowne prace pielęgnacyjne, topoli nie należy obecnie sadzić jako drzew przyulicznych, w bezpośrednim sąsiedztwie tras komunikacyjnych.

•  Postulat całkowitej eliminacji topoli z naszych miast jest stanowiskiem skrajnym, nie uwzględniającym pozytywnych cech tych roślin, dzięki którym mogą i powinny być one wykorzystane w obrębie terenów zieleni miejskiej, o charakterze krajobrazowym.

 

 

 

 

 

Literatura:

•  B. B. 1933. Topola niekłańska. Warszawska Drukarnia Bankowa, Warszawa. Ss. 36.

•  Białobok S. (red.) 1973. Topole. Praca zbiorowa. PWN, Warszawa- Poznań. Ss. 515.

•  Bugała W. 2000. Drzewa i krzewy. PWRiL Warszawa. Ss. 400- 419.

•  Bugała W. 2004. Informacja ustna otrzymana od Prof. dr hab. Władysława Bugały.

•  D. Gioulekas, D. Papakosta, A. Damialis, F. Spieksma, P. Giouleka, D. Patakas. 2002. Allergenic pollen records (15-years) and sensitization in patients with respiratory allergy in Thessaloniki, Greece. European Journal of Allergy and Clinical Immunology 59(2): 174 - 184 .

•  Jeż J., Jeż T. 1999. Wpływ drzew na geotechniczne warunki posadowienia obiektów budowlanych. [w:] Materiały XI Ogólnopolskiej Interdyscyplinarnej Konferencji Naukowo-Technicznej "Ekologia a budownictwo". Bielsko-Biała, 14-16. 10. 1999: 93-104.

•  Łukasiewicz A. 1982. Kryteria prawidłowego rozwoju terenów zieleni w aglomeracjach miejskich na przykładzie miasta Poznania. Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań. Ss. 62.

•  Łukasiewicz A. 1989. Drzewa w środowisku miejsko-przemysłowym. [w:] Białobok S. (red.). Życie drzew w skażonym środowisku: 49-85. PWN Warszawa- Poznań.

•  Łukasiewicz A. 1995. Dobór drzew i krzewów dla zieleni miejskiej środkowo zachodniej Polski. Wyd. Nauk. UAM, Poznań: 106-110, 156-157.

•  Rostański K. M. 1996. Metoda przekształcania zieleni obszarów zwartej zabudowy mieszkaniowej na Górnym Śląsku. Zeszyty Naukowe Politechniki Śląskiej, Seria Architektura, z. 35: 77-116.

•  Siewniak M., Gędzior J. Topole w mieście. Komunikaty dendrologiczne, 6/1987, ZOiKZP-O, Warszawa: 1-16.

•  Wykłady na Międzyuczelnianym Podyplomowym Studium Terenów Zieleni Akademii Rolniczej i Politechniki Krakowskiej, Kraków 2000.

•  Żelawski W. 1973. Wymiana gazowa i gospodarka wodna. [w:] Białobok S. (red.) Topole. PWN, Warszawa - Poznań: 184-204.

A dr Szymon Łukasiewicz; Ogród Botaniczny UAM, ul. Dąbrowskiego 165, 60-594 Poznań

B mgr inż. Tomasz Lisiecki, Zarząd Zieleni Miejskiej, ul. Strzegomska 3, 60-194 Poznań

 

W wyniku działań wojennych Poznań został zniszczony w około 60 %, jednakże rejon śródmieścia został zniszczony niemal zupełnie.

 

 

Widok stoku Cytadeli w roku 1945 , jako efektu ciężkich walk o "twierdzę Poznań". Patrząc na obecnie zadrzewione stoki Cytadeli (zdjęcie dolne) trudno je porównać z sytuacją z 1945 roku. Na pierwszym planie topole posadzone wzdłuż ulicy Armii Poznań w latach 50- tych ubiegłego stulecia.

 

 

Otoczenie boiska Zespołu Szkół Budowlanych między ulicami Raszyńską i Promienistą. Posadzenie na przemian topoli i lip było zabiegiem przemyślanym. Umożliwiło to stworzenie zielonego obramowania terenu szkoły w stosunkowo krótkim czasie (kilku lat). Obecnie, dominujące osobniki topoli należy usunąć, aby umożliwić prawidłowy rozwój lip, przewidzianych jako drzewa docelowe.

 

 

Cechą charakterystyczną topoli, szczególnie odmian uprawnych, tzw. topoli euroamerykańskich ( Populus x canadensis ) jest ich opanowywanie przez jemiołę Viscum album L.(zdjęcie górne). Masowy rozwój tego pół pasożyta prowadzi do zasychania całych koron drzew. Ratunkiem dla roślin jest przycięcie konarów poniżej miejsc rozwoju jemioły.

 

 

Przykład udanej regeneracji pędów topoli po przycięciu konarów drzew przy ul. Dąbrowskiego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W wyniku działań wojennych Poznań został zniszczony w około 60 %, jednakże rejon śródmieścia został zburzony niemal zupełnie.

 

 

 

 

Angielski ekologicznie

Gość z European Voluntary Service na lekcjach angielskiego

Czy nauczanie języka angielskiego ma coś wspólnego z ekologią? A jednak ma. W obliczu katastrofalnej degradacji środowiska naturalnego odpowiedzialność za kształtowanie świadomości ekologicznej powinna spoczywać na każdym nauczycielu, niezależnie od nauczanego przedmiotu. Istnieją także inne, ważne argumenty przemawiające za poruszaniem zagadnień ekologicznych na lekcjach, istotne z punktu widzenia metodyki języka angielskiego, zwłaszcza gdy mogą być prowadzone z udziałem młodych woluntariuszy z Unii Europejskiej.

Znawcy metodyki nauczania języków obcych dawno już zauważyli, że najlepsze wyniki uzyskuje się wtedy, gdy uczeń czuje się całkowicie swobodnie, gdyż nie wstydzi się błędnych wypowiedzi.. Zjawisko to nosi nazwę obniżenia filtra afektywnego i zostało sformułowane przez angielskiego metodyka Crashena. Prowadzenie lekcji z udziałem młodych ekologów sprzyja obniżeniu wspomnianego filtra afektywnego. Uczniowie w toku swobodnej dyskusji nabywają tak zwanej self-confidence (pewności siebie), co w konsekwencji prowadzi wielokrotnie szybszego opanowania języka obcego.

W L.O. im. Mikołaja Kopernika w Puszczykowie już drugi rok odbywają się lekcje angielskiego z udziałem młodych ekologów z Unii Europejskiej i cieszą się dużym zainteresowaniem młodzieży. Bogate słownictwo ekologiczne, komunikatywność - to ważne składniki oceny według kryteriów nowej matury. Korzyści z takich lekcji są wielorakie, między innymi służą nauce języka obcego i popularyzacji zagadnień ekologicznych. Zachodnioeuropejscy ekolodzy też korzystają na spotkaniach z polską młodzieżą. Szczególne wrażenie robi na nich szeroki zakres wiedzy i zainteresowań polskiej młodzieży oraz wysoki poziom naszego szkolnictwa.

mgr Danuta Zawadzka


Opiekun szkolnego Koła PKE w Puszczykowie

Podpis fotografii

Lena Sonemann, gość z European Voluntary Service podczas spotkania z młodzieżą Liceum Ogólnokształcącego w Puszczykowie. (fot. J. Rojewski)

 

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

 

Kwadrans na  zastanowienieR eisefieber to jedna z przykrzejszych dolegliwości XXI wieku. Choroba ta, choć z reguły ma dobre rokowania (przepraszam za lekarski slang), dokucza nam równie skutecznie, jak grypa, świerzb czy inne paskudztwo. Dlaczego? Sądzę, że jedną z ważniejszych przyczyn jest konieczność spakowania do rozsądnej liczby pak, waliz i kufrów, wszystkich rzeczy niezbędnych w podróży (tych potrzebnych w rzeczywistości i w naszej imaginacji), i to niezależnie czy podróżujemy wierzchem, dyliżansem, jumbo-jetem, czy klimatyzowanym wagonem kolei TGV. Choroba takowa opanowała naszą rodzinę przed kilkoma miesiącami. A imię jej było... wyjazd naszej córki do
Ameryki. Wyjazd, jak inne, ale ta podróż miała potrwać kilka tygodni. Należało też pomyśleć o

souvenirach, bo chociaż z biednej Polski, to jednak nie sroce spod ogona... Słowem przewidywany bagaż urastał do niebotycznych rozmiarów. Jak się tu się spakować? Jak zwykle nieoceniona okazała się rada i pomoc ciotki bywałej w Ameryce. Oraz jej niezwykle okazała walizka. Z rączką, kółkami, obleczona miękką skórą i wzmocniona od środka twardą skorupą z tworzywa sztucznego. Wręcz arcydzieło wśród walizek. Zabieramy się za pakowanie... a tu klapa. Wewnętrzny pancerz, brązowy twardy plastik sypie pod dotknięciem palców. Monumentalna walizka na naszych oczach zapada się i kurczy. Zdecydowanie niefart...

K atastrofa, która dotknęła nas w ferworze przygotowań do wyjazdu, skłania do chwili namysłu nad tymi zdobyczami nowoczesnych technologii, których celem jest produkcja materiałów o określonej trwałości. Chodzi o to, aby opakowania, czy obudowy naszych niezbędnych (czy rzeczywiście niezbędnych?) urządzeń, telewizorów, mebli, komputerów czy kisieli nie trwały dłużej od ich zawartości. Problem dotyczy zatem odwiecznego pytania,

Co ważniejsze - jajko czy skorupka?


P roducent feralnej walizki mógł oczywiście użyć innego, bardziej trwałego tworzywa, które umożliwiłoby korzystanie z niej dłużej, niż przez jeden sezon. Zdecydował się jednak na zastosowanie polimeru, który ulegał samoistnej degradacji o wiele za szybko. Za szybko? Jak dla kogo. Oczyma wyobraźni widzę tę nędzną kreaturę, która zaciera ręce myśląc, że oto już za rok sprzeda następną walizkę, bo ta poprzednia będzie już prochem marnym.

P ozostawiając na boku uczciwość producentów i sprzedawców zatrzymajmy się na chwilę nad celowym sterowaniem żywotnością tworzyw. Przechadzając się wzdłuż kilometrów półek hipermarketów (czy są jeszcze wśród Was, drodzy Czytelnicy, tacy, którzy robią to ciągle z niekłamaną przyjemnością?) napotykamy na kolorowe błyszczące opakowania, których celem nie jest jedynie zabezpieczenie sprzedawanych produktów przez zepsuciem, lecz przyciągnięcie naszego wzroku i zniewolenie do zakupu. Te opakowania to zwykle produkt przemysłu chemicznego - polimery z domieszkami różnych substancji wypełniających, barwiących itd. Gdy już spełnią swoje zadanie trafiają na śmietnik. I tu zaczyna się problem. A właściwie tyle różnych problemów, ile znamy różnych tworzyw sztucznych. Jedne z nich wydają się być tak trwałe, że w stanie niezmienionym mogą przetrwać setki lat (ułatwiamy w ten sposób pracę przyszłym archeologom, którzy bez zastanowienia zapewne przypiszą naszym czasom szczególne upodobanie do rytualnego spożywania napojów z naczyń poświęconych kultowi Coca-Coli), inne będą ulegały procesowi rozkładu, jednak produkty tego rozkładu wcale nie muszą być przyjazne środowisku.

K lasyczne już dziś wytwory przemysłu chemicznego, takie jak polichlorek winylu (PVC), są niebezpieczne od chwili narodzin. Ze względu na zatrucia monomerem (chlorkiem winylu), kłopoty pojawiają się już w fabryce wytwarzającej polimer, w której pracownicy narażeni są na zachorowanie na nowotwory wątroby, skóry czy płuc. Użytkowanie wyrobów z PVC nie jest również całkiem bezpieczne. Polimer ten choć nie zawiera już trującego monomeru, ulega powolnemu rozkładowi pod wpływem światła, szybszemu w podwyższonej temperaturze, emitując do atmosfery trujące gazy. Osobny problem stanowi jego utylizacja. W czasie spalania emituje do atmosfery toksyczne gazy -chlorowodór i dioksyny (te ostatnie niebezpieczne nawet w śladowych ilościach). Uciążliwość tych gazów nie jest może wiele większa, niż produktów spalania innych polimerów, jednak spalanie odpadów PVC powinno odbywać się w specjalnie skonstruowanych spalarniach. Niektóre wyroby z PVC zawierają ponadto związki ołowiu jako stabilizatory.

L iczba polimerów, które w ciągu ostatnich dziesięcioleci znalazła zastosowania i rozprzestrzeniła się w naszym otoczeniu jest olbrzymia. Każdemu znane są nazwy polietylen, polipropylen, polistyren, polibutadien, poliizopren, polimetakrylan metylu, poliakrylonitryl, polioctan winylu, żywice fenolowo-formaldehydowe, aminoplasty, poliamidy, poliestry, poliuretany... lub ich handlowe odpowiedniki. Każdy z tych polimerów jest cennym surowcem, ale też zagrożeniem dla naszego zdrowia, jeśli jest źle wykorzystywany. Prace nad nowymi polimerami przez wiele lat miały na celu uzyskanie tworzyw jak najtrwalszych, aby wykonane z nich wyroby przetrwały długie lata. Przykładem może być, politetraflourometylen PTFE (teflon), polimer, o którym pisano "diamentowe serce i skóra nosorożca" Diamentowe serce, w tym emfatycznym stwierdzeniu, oznacza szereg silnych wiązań kowalentnych pomiędzy atomami węgla wzdłuż łańcucha polimerowego, skóra nosorożca to pokrycie całego łańcucha bardzo silnie chemicznie związanymi atomami fluoru, przez co polimer ma wyjątkową odporność chemiczną, nawet na gorącą wodę królewską, i praktycznie w niczym nie rozpuszcza się. PTFE używa się między innymi do pokrywania patelni lub garnków. Pamiętajmy jednak, że pod wpływem zbyt silnego ogrzania, polimer ten rozkłada się z wydzieleniem krewniaka słynnego gazu bojowego - fluorofosgenu. Innymi niezwykle trwałymi polimerami okazały się poliwęglany (poliestry kwasu węglowego i alkoholi dwuwodorotlenowych), które możemy znaleźć w kompozytach do wyrobu tyczek do skoków sportowych, jak i w szybach pancernych. Jedną z charakterystycznych cech tych polimerów o bardzo wysokiej trwałości jest to, że są "tłuste" w dotyku i niezwilżalne przez wodę.

C zy rzeczywiście wymagamy od przedmiotów z naszego otoczenia, aby były niezniszczalne? Od czasu do czasu wymieniamy przecież odzież, meble, komputery nie dlatego, że zepsuły się, ale dlatego że znudziły się nam lub zużyły "moralnie". Czas życia polimerów zawartych w tych przedmiotach nie powinien być więc zbyt długi, aby nie obciążać składowisk śmieci. Jak zaprojektować, jak stworzyć takie polimery? Jak zwykle najlepiej najpierw rozejrzeć się w Naturze, która również nie może się obejść bez opakowań (dla przykładu ziarna grochu przechowywane są w zgrabnych zielonych paczuszkach zwanych strączkami). Materiał stosowany przez przyrodę na opakowania nie jest produktem szczególnie ukierunkowanej ewolucji. Stanowią go skrobia, celuloza i inne naturalne polimery zawarte zwykle w ścianach komórkowych. Pewne modyfikacje tych polimerów (na przykład ich estry - octan czy maślan), jak również polimery posiadające podobne właściwości - alkohol poliwinylowy (PVA) czy kwas poliasparaginowy, stanowią właśnie grupę biodegradowanych polimerów nowej generacji. Pozwólmy sobie tutaj jednak na małą dygresję. Pewne estry celulozy były znane chemikom już od dawna. Mam na myśli nitrocelulozę (poprawniej azotan celulozy). W zależności od tego, w jakim stopniu celuloza ulegała estryfikacji w trakcie produkcji, można było otrzymywać produkty o nazwach handlowych celuloid (monoazotan celulozy z dodatkiem kamfory) lub bawełna strzelnicza (triazotan celulozy). Produkty te ulegały degradacji w dość specyficzny sposób. Pierwszy z nich był łatowopalny, o czym wiedzieli wszyscy kinooperatorzy wyświetlający filmy na celuloidowej taśmie, drugi wybuchał, co pozwoliło na jego zastosowanie jako miotającego materiału wybuchowego (tzw. prochu bezdymnego).

B iodegradowalne polimery nowej generacji są na ogół zwilżalne przez wodę, hydrofilowe. Oznacza to, że łańcuchy tych polimerów lub ich grupy funkcyjne umieszczone w środowisku wodnym łatwo ulegają otaczaniu przez cząsteczki wody, w wyniku czego polimer pęcznieje, a następnie rozpuszcza się w wodzie. Dla przykładu PVA o odpowiednio dobranej masie cząsteczkowej (długości łańcucha) jest tworzywem odpornym na działanie wody do temperatury około 35 °C. Powyżej tej temperatury ulega rozpuszczeniu. Istnieją szczepy bakterii, które mineralizują rozpuszczony polimer do ditlenku węgla i wody w czasie około 30 dni. Polimer o podobnych właściwościach można otrzymać z sacharozy - cukru buraczanego. Produkt jego utlenienia do kwasu mlekowego można następnie poddać polimeryzacji otrzymując produkt łatwo ulegający biodegradacji.

I nnym dość nowoczesnym polimerem, którego uciążliwość dla środowiska jest niewielka, okazał się politereftalan etylu (PET). Jest to tworzywo bardzo trwałe i odporne na czynniki chemiczne i biologiczne. Jego zaleta polega na łatwym powtórnym wykorzystaniu tego polimeru. Jest to jednak możliwe jedynie wtedy, jeżeli odpadów PET nie wymieszamy w śmietniku z innymi odpadkami. PET znajdziemy w naszym domu w rozmaitego rodzaju foliach spożywczych oraz w butelkach do napojów.

N a koniec naszych rozważań spróbujmy obalić dwa niebezpieczne mity, które - jak wydaje się - kierują naszą wrażliwość na zanieczyszczenie środowiska produktami przemysłu chemicznego w złą stronę. Jednym z nich jest przekonanie, że klasyczne opakowanie papierowe mniej niszczy środowisko od reklamówki zrobionej z polietylenu (lub z innego trwałego polimeru). Oczywiście prawda. I argument, że należy ściąć drzewo, aby przerobić je na papierowe torby, nie przekona już nikogo na rzecz tworzywa sztucznego. Niewielu ludzi jednak zdaje sobie sprawę z olbrzymiej uciążliwości, jaką są dla środowiska naturalnego papiernie. W cyklu produkcyjnym papieru jest bowiem słaby punkt. Koloidalna zawiesina włókien celulozowych wymaga kosztownego oczyszczania albo zrzucona w postaci ścieku do zbiornika wodnego niszczy w nim tlenowe życie biologiczne.

D rugi mit dotyczy wyższości opakowań szklanych. Pamiętajmy, że jeśli tych opakowań nie poddajemy recyklingowi, to produkcja coraz to nowych i nowych butelek wymaga energii do stopienia piasku i sody i uformowania ostatecznego produktu. A wytwarzanie energii również nie jest procesem szczególnie przyjaznym środowisku (zważ drogi Czytelniku skażenia wywołane przez elektrownie węglowe, atomowe itp.).

I dwa ważne wnioski na koniec: domagajmy się wprowadzania nowych generacji polimerów przez przemysł chemiczny. Domagajmy się również, aby umożliwiano nam segregację odpadów i sami nasze śmieci segregujmy. Okazuje się bowiem, że nawet tak kłopotliwy w odpadach polimer, jak polistyren (zawarty na przykład w tackach lub innych jednorazowych talerzykach) można wykorzystać, i to właśnie dla ochrony środowiska. Mianowicie po pewnej przeróbce chemicznej (po sulfonowaniu, w wyniku czego uzyskuje się polimer rozpuszczalny w wodzie) można zastosować go - jako flokulant - do oczyszczania ścieków.

S tosując się do tych zaleceń, czekajmy cierpliwie, aż zmaterializuje się marzenie technologów pracujących nad nowymi materiałami na opakowania - znikającymi plastikami, które będą trwać dokładnie tak długo, jak długo będą potrzebne. Co prawda może nam się wtedy przydarzyć, że kiedy sięgać będziemy do lodówki po kartonik mleka, które w międzyczasie uległo przeterminowaniu, zobaczymy jedynie kałużę rozlanej cieczy.

 

dr hab. Waldemar Nowicki

Zakład Chemii Fizycznej

Wydział Chemii UAM

 

 

 


 


 

 

 

Kontrowersyjną inicjatywę utworzenia pola golfowego na terenie szkółki leśnej w Krzyżownikach Polski Klub Ekologiczny zaopiniował już na początku 2003 roku (Pole golfowe czy las "Ten Świat" nr 1(54)2003 - dostępny na naszej stronie internetowej ). Podobny pogląd wyraziła grupa poznańskich intelektualistów w liście otwartym do Prezydenta i Radnych Miasta Poznania. Wgląd do oryginału dokumentu uzyskaliśmy dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Kształtowania i Ochrony Krajobrazu SILVA.

 

List Profesorów

my, niżej podpisani mieszkańcy Poznania, pragniemy wyrazić zdecydowany sprzeciw wobec planów ulokowania pola golfowego w Krzyżownikach - na obszarze miedzy ulicą Słupską, Stobnicką, Polanowską i Beskidzką, przygotowywanych przez grupę polityków i biznesmenów, zrzeszonych w Poznańskim Stowarzyszeniu Golfowym [PSG].

 

 

Opis problemu i uzasadnienie sprzeciwu

 

Z dostępnych nam informacji wynika, że w Krzyżownikach - na obszarze między ulicą Słupską, Stobnicką, Polanowską i Beskidzką - planowane jest pole golfowe, które wraz z towarzyszącą mu infrastrukturą ma zająć około 120 ha. Pole golfowe ma być zlokalizowane na terenie istniejącej w tym rejonie od lat pięćdziesiątych Szkółki Drzew i Krzewów Ozdobnych (należącej do Zarządu Zieleni Miejskiej) i, co szczególnie bulwersujące, na powierzchni zajmowanej przez lasy komunalne.

Uważamy, że lokalizacja tej inwestycji rekreacyjno-sportowej na obszarze stanowiącym integralną część lasu komunalnego, będącego jednym z głównych składników miejskiego systemu zieleni jest niewłaściwa i nie powinna uzyskać akceptacji władz odpowiedzialnych za rozwój przestrzenny i stan środowiska przyrodniczego Poznania.

Wbrew pozorom, przedsięwzięcie tego typu nie jest obojętne dla środowiska przyrodniczego i dlatego w krajach gdzie "inwestycje golfowe" przeżywają ostatnio swój "boom" (np. w Niemczech), ich oddziaływanie stało się przedmiotem specjalistycznych analiz i ocen. Zwraca się w nich uwagę m.in. na to aby:

•  nie powstawały kosztem istniejącej zieleni (lasów, łąk, itp.);

•  nie zakłócały lokalnych stosunków wodnych;

•  nie wpływały negatywnie na właściwości chemiczne wód (np. w wyniku intensywnego stosowania herbicydów);

•  nie obniżały poziomu bioróżnorodności w rejonie lokalizacji pola golfowego oraz w jego otoczeniu, itd.

Z tych samych doświadczeń wynika, że zakładanie pól golfowych często ma charakter środowiskotwórczy, tzn. że efektem sportowo-rekreacyjnego zagospodarowania terenów, wcześniej nawet silnie przekształconych, ma być poprawa warunków środowiskowych.

Jesteśmy przekonani, że tych warunków nie spełnia proponowana lokalizacja pola golfowego w Krzyżownikach. Jest dla nas oczywiste, że: (1) narusza ona zwartość kompleksu leśnego Zachodniego Klinu Zieleni; (2) zagraża środowisku abiotycznemu tego regionu; (3) przyczyni się do obniżenia poziomu różnorodności biologicznej w tej części miasta.

 

Przedstawiając swoje stanowisko w przedmiotowej sprawie oczekujemy pełnej informacji na temat planowanej inwestycji oraz uwzględnienia stanowiska społeczności lokalnej przy podejmowaniu ostatecznych decyzji.

 

Z wyrazami szacunku i poważania

Naukowcy i inni mieszkańcy Poznania

Poznań, dnia 27 stycznia 2003 r.

 

Prof. dr hab. Tadeusz Adamski Instytut Genetyki Roślin Polskiej Akademii Nauk

Prof. dr hab. Stanisław Bałazy Zakład Badań Środowiska Rolniczego i Leśnego Polskiej Akademii Nauk

Prof. dr hab. Władysław Bugała Instytut Dendrologii Polskiej Akademii Nauk

Prof. zw. dr hab. Mieczysław Czekalski Katedra Roślin Ozdobnych Akademii Rolniczej w Poznaniu

dr Tomasz Bojarczuk Instytut Dendrologii Arboretum Kórnickie

dr Władysław Danielewicz Katedra Botaniki Leśnej Akademii Rolniczej w Poznaniu

Prof. zw. dr hab. Kazimierz Denek Zakład Dydaktyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

Prof. dr hab. Lubomira Domka Pracownia Edukacji Ekologicznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

Prof. dr hab. Wanda Maria Gaczek Katedra Ekonomiki Przestrzennej i Środowiskowej Akademii Ekonomicznej w

Poznaniu

Prof. dr hab. Marek Jerzy Katedra Roślin Ozdobnych Akademii Rolniczej w Poznaniu

dr Marjusz Karliński Zakład Agrometeorologii Akademii Rolniczej w Poznaniu

Prof. dr hab. Małgorzata Klimko Katedra Botaniki Akademii Rolniczej w Poznaniu

Prof. nadzw. dr hab. Henryk Kocjan Katedra Hodowli Lasu Akademii Rolniczej w Poznaniu

Prof. nadzw. dr hab. Stanisława Korszun Zakład Dendrologii i Szkółkarstwa Akademii Rolniczej w Poznaniu

Prof. dr hab. Eugeniusz Kośmicki Katedra Nauk Społecznych Akademii Rolniczej w Poznaniu

Prof. dr hab. Leon Kozacki Zakład Kształtowania Środowiska i Fotointerpretacji Uniwersytetu im. Adama

Mickiewicza

Prof. dr hab. Ignacy Kuźniak Wydział Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

Prof. dr hab. Krzysztof Łastowski Instytut Filozofii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

Prof. dr hab. Aleksander Łukasiewicz Ogród Botaniczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

mgr Iwona Maruszewska Dyrektor Wydawnictwa Naukowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

Prof. dr hab. Marek Ratajczak Prorektor Akademii Ekonomicznej w Poznaniu

Prof. dr hab. Wojciech Skrzydlewski Zakład Technologii Kształcenia Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

Prof. dr hab. Ryszard Słomski Zakład Genetyki Człowieka Polskiej Akademii Nauk

Prof. dr hab. Wanda Staniewska-Zątek Katedra Terenów Zieleni Akademii Rolniczej w Poznaniu

Prof. dr hab. Wojciech Święcicki Instytut Genetyki Roślin Polskiej Akademii Nauk

Mariusz Tomaszewski Sędzia Sądu Apelacyjnego w Poznaniu

Prof. dr hab. Wiesław Wasiak Zakład Chemii Analitycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

Prof. dr hab. Bogdan Wolko Instytut Genetyki Roślin Polskiej Akademii Nauk

Prof. dr hab. Danuta Wójcik-Wojtkowiak Katedra Fizjologii Roślin Akademii Rolniczej w Poznaniu

Prof. dr hab. Tadeusz Tylkowski Katedra Terenów Zieleni Akademii Rolniczej w Poznaniu